TYDZIEŃ LITURGICZNY

DRUGI TYDZIEŃ ADWENTU 11–16 XII 2017

Poniedziałek

Iz 35,1–10; Łk 5,17–26

Słowo Boże: Będzie tam droga czysta, którą nazwą drogą świętą. Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam nie znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon… Syjon – miejsce umiłowane przez Pana. Wybrane – jest przestrzenią, gdzie Pan przebywa. To tu także Pan spotyka swój lud. Miejsce obietnic, a jego wspomnienie budzi w każdym żydowskim sercu tęsknotę za światem prawym, wolnym od przemocy i krzywdy, poddanym władaniu Boga, gdzie spełniają się ludzkie pragnienia szczęścia. Prorok zapowiada, że Bóg przygotuje drogę na Syjon. Będzie to droga niedostępna dla związanych grzechem i wolna od niebezpieczeństw. Czy to jest możliwe dla nas? Tak, bo jesteśmy odkupieni przez Pana. To Jego łaska tę
drogę dla nas tworzy.

Wtorek

Iz 40,1–11; Mt 18,12–14

Słowo Boże: „Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud!” – mówi wasz Bóg. „Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, że czas jego służby się skończył, że nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swe grzechy”… Wtedy się chwała Pańska objawi… Gdy przychodzi utrapienie, człowiek nawet najbardziej przekonany o słuszności swej drogi chętnie przyjmie słowa wsparcia. A cóż dopiero zwykły grzesznik, który rozumie nieuchronność cierpienia – tym bardziej wyczekuje słowa, które go wzmocni. Pan rozumie tę sytuację i dlatego nakazuje prorokowi, by pocieszał lud. Choć nieodwołalnie drogi Boże muszą się wypełnić do końca, Pan chce podtrzymać w ludzkim sercu nadzieję. W gąszczu codziennych problemów nie należy narzekać. Warto natomiast odnaleźć te słowa, przez które Pan nas wzmacnia.

Środa

Iz 40,25–31; Mt 11,28–30

Słowo Boże: Pan – to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się, słabną młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły; biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.
Warto zapatrzeć się w Boga. Tego uczy prorok. Warto odkryć, jaki jest Pan. Posmakować Jego wielkości. Zaobserwować Jego moc. I przekonać się, jak nas traktuje. Z tych odkryć, które nie mogą ograniczyć się jedynie do intelektualnej gimnastyki umysłu, z tych doświadczeń przeżywanych w prostocie serca, rodzi się pewność, że siły nasze mogą nas opuścić, ale zawsze pozostanie jeszcze ta, której udziela Pan. Poprzez zaufanie otwieramy w nas przestrzeń, gdzie Stwórca może ujawnić swą obecność i skuteczność swego działania. I wtedy możemy znów wykonać kolejny krok.

Czwartek

Iz 41,13–20; Mt 11,11–15

Słowo Boże: Ja, Pan, twój Bóg, ująłem twą prawicę, mówiąc ci: „Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą”. Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – mówi Pan – odkupiciel twój – Święty Izraela… Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Twarde było życie Izraela, bo ciążyły konsekwencje grzechu. Ale Bóg Izraela nie jest Bogiem, który by z upodobaniem zsyłał kolejne ciężary na swój lud. Choć niektórzy tak mogli sądzić, dziś przez proroka Pan mówi, że wspomaga wszystkich utrapionych. Choć to trudne do zrozumienia, to On, Pan, jest tym, który płaci najwięcej – jest Odkupicielem. To On przede wszystkim ponosi koszty ludzkiego grzechu. I oto z Bożego serca przepełnionego miłością padają czułe słowa: „nie bój się, robaczku… Ja cię wspomagam…”. Tych słów Pana nie da się zapomnieć.

Piątek

Iz 48,17–19; Mt 11,16–19

Słowo Boże: Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: „Ja jestem Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O, gdybyś zważał na me przykazania, stałby się pokój twój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek… Czy lubimy narzekać? Czy doskwierają nam codzienne obowiązki? Czy skarżymy się na ludzi z naszego otoczenia – tych z rodziny i tych z pracy? Czy użalamy się na przeszkody, o które przychodzi nam potykać się niemal każdego dnia? Z pewnością nie brakuje tu odpowiedzi na tak. Ale każda z tych odpowiedzi jest niczym innym, jak potwierdzeniem, że jeszcze do wielu sytuacji naszego życia nie zaprosiliśmy Jezusa. Że w wielu sytuacjach nie słuchamy słowa Bożego. Że nie potrafimy odkryć obecności naszego Pana. Prośmy zatem o to gorliwie.

Sobota

Syr 48,1–4.9–11; Mt 17,10–13

Słowo Boże: Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? „Prorok jak ogień” – to o Eliaszu, bo ten sługa Pana wyrywał naród z ciemności niewiary i obojętności, autentycznie walczył, by jaśniała chwała Boga. Miał odwagę stanąć naprzeciw czterystu proroków pogańskich, by wykazać błąd. Miał dość siły, by samotnie walczyć o uznanie praw Boga i skłonić zagubiony naród do powrotu na drogę wiary. Owszem, nieobce mu były chwile zmęczenia, nawet zwątpienia i rozgoryczenia. Ale nie przestał wołać: Przybądź, Panie! To także nasza modlitwa. Krótka, bo często więcej nie trzeba. Ale nie można nigdy z niej zrezygnować.

Comments are closed.