TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ ADWENTU 18–23 XII 2017

Poniedziałek

Jr 23,5–8; Mt 1,18–24

Słowo Boże: Dlatego właśnie nadchodzą dni – mówi Pan – kiedy nie będą już mówić: Na życie Pana, który wyprowadził synów Izraela z ziemi egipskiej, lecz raczej: Na życie Pana, który wyprowadził i przywrócił pokolenie domu Izraela z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, po których ich rozproszył. Wydarzenia historii biblijnej można traktować jako zapis historycznych zdarzeń, które informują o działaniu Boga pośród wybranego ludu. Lecz takie wspomnienie jest tylko poznawaniem faktów minionych – co najwyżej rodzi tęsknotę, by doświadczyć czegoś podobnego. To już jest cenne, ale Pan zapowiada coś znacznie cenniejszego: zapowiada, że nastąpią kolejne zdarzenia, które jeszcze bardziej rodzić będą podziw i zdumienie wśród ich uczestników. I to nie zmieniło się do dziś. Słowo
Boga zapowiada nowe wielkie wydarzenia – przede wszystkim nasze zbawienie.

Wtorek

Sdz 13,2–7.24–25a; Łk 1,5–25

Słowo Boże: W Sorea, w pokoleniu Dana, żył pewien mąż imieniem Manoach. Żona jego była niepłodna i nie rodziła. Anioł Pański ukazał się owej kobiecie, mówiąc jej: „Oto teraz jesteś niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna. Lecz odtąd strzeż się: nie pij wina ani sycery…”. Żona Manoacha była niepłodna. To bardzo bolesna sytuacja. Tak, to bolesna ocena kobiety pozbawionej możliwości macierzyństwa, lecz jeszcze boleśniejszym staje się to stwierdzenie, gdy okazuje się być podsumowaniem ludzkiego życia. Bezpłodne ludzkie życie – z jakiego powodu?

Słowo Boże nie wskazuje na przyczynę. Mówi natomiast o rozwiązaniu. I to jest najważniejsza informacja. Przed bezpłodnością człowieka może uchronić jedynie sam Bóg. I to nie zmieniło się do dziś. Zycie owocne jest możliwe jedynie dzięki
łasce Pana.

Środa

Iz 7,10–14; Łk 1,26–38

Słowo Boże: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze!”. Lecz Achaz odpowiedział: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wtedy rzekł Izajasz: „Słuchajcie więc… Dlatego Pan sam do wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna…”. Achaz przyjął postawę, która wielokrotnie wykorzystywana jest przez nas: nie chcemy pytać, nie chcemy wiedzieć, nie chcemy dociekać prawdy, bo tak jest wygodniej. To pozwala uniknąć zobowiązania, które mogłoby pojawić się, gdybyśmy usłyszeli wszystko do końca. Lecz tę asekurancką postawę odrzuca sam Bóg. By przełamać ludzkie zniechęcenie, zamknięcie na słowo, podejmuje nową interwencję: Bóg sam daje znak. Panna pocznie i porodzi Syna. Lecz czy kolejny znak nie spotka się z kolejną obojętnością?

Czwartek

Pnp 2,8–14; Łk 1,39–45

Słowo Boże: Głos mojego ukochanego! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty. Miły mój odzywa się i mówi do mnie: „Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź!”. Miłość rozpala serce oblubienicy. Nie jest w stanie myśleć o czymkolwiek, nic innego jej nie interesuje, żaden dźwięk nie dochodzi do jej uszu – jedynie oblubieniec rozpala wszystkie zmysły. Przy pomocy tego obrazu autor natchniony opisuje relację między Bogiem a ludzką duszą. On, Pan, święty Oblubieniec, pragnie być wyczekiwanym, upragnionym. Człowiek winien wychwycić nawet delikatny głos Pana, który się zbliża. I wówczas z radością powitać swego Stwórcę. Nie jutro, lecz już dziś.

Piątek

1 Sm 1,24–28; Łk 1,46–56

Słowo Boże: „Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany Panu”. I oddali tam pokłon Panu. Wielka była wiara starotestamentalnej Anny, skoro potrafiła oddać swego syna na służbę Bogu, choć przez lata czekała na niego z utęsknieniem. Jak niewielu z jej otoczenia, rozumiała, że jej jedyny syn nie do niej należy. Dziś wiele złych rodzinnych relacji wynika z tego, że ktoś uzurpuje sobie prawo niemal do posiadania drugiej osoby, usiłuje kimś zawłaszczyć. A to jest zawsze zaprzeczeniem miłości, która nieustannie musi wyzbywać się chęci panowania. Radość znajdujemy w Panu, a nie w zdobywaniu przewagi nad innymi.

Sobota

Ml 3,1–4.23–24; Łk 1,57–66

Słowo Boże: Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy On się ukaże? Łaską jest przybycie posłańca, łaską jest słowo rodzące nadzieję, łaską jest obecność Pana. Łaska to rzeczywistość, równie realna jak ziemia, powietrze, kamień, drzewo… Może nawet bardziej realna, bo jest czymś wcześniejszym niż cokolwiek innego spośród rzeczy stworzonych. O łasce Pana winno śpiewać ludzkie serce oczekujące Bożego Narodzenia. Za tą łaską winno tęsknić – tęsknotę tę nie tylko podtrzymywać, lecz umacniać i rozwijać. Tęsknota serca jest sposobem przyzywania miłosierdzia.

Comments are closed.