TYDZIEŃ LITURGICZNY

CZWARTA NIEDZIELA ADWENTU 24 XII 2017

Poniedziałek

Iz 62,11–12; Tt 3,4–7; Łk 2,15–20

UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA PAŃSKIEGO

Msza św. o świcie

Słowo Boże: Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili między sobą: „Pójdźmy do Betlejem i zobaczymy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił”. Udali się też pośpiesznie i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione… Dali wiarę słowu posłańca. Poszli do Betlejem. Bóg uczynił tak wiele. Właściwie wszystko. Syn Boga stał się człowiekiem. Nie mógł już bardziej pochylić się nad człowiekiem, nie znalazł lepszego sposobu by być blisko, najbliżej. Naprawdę zrobił wszystko. A jednak zostawił coś dla człowieka. Człowiek musiał podjąć decyzję i zrobić dosłownie niewielki wysiłek, by zobaczyć Zbawiciela. Zwykle jest tak, że Bóg wykonuje całą pracę, a zarazem zaprasza człowieka, by podjął dobrą decyzję. Tak niewiele, a i tak często nie potrafimy temu sprostać.

Wtorek

Dz 6,8–10;7,54–60; Mt 10,17–22

Święto św. Szczepana

Słowo Boże: A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa… I rzekł: „Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga”. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Szczepan patrzył w górę i ujrzał Jezusa. I zniósł największy trud – męczeństwo. My patrzymy na Eucharystię, gdzie aktualizuje się krzyżowa ofiara. Patrzymy na tabernakulum, gdzie trwa żywa obecność naszego Zbawiciela. Patrzymy, ilekroć jesteśmy w kościele. Lecz potrzebujemy patrzeć jeszcze intensywniej, gdy przychodzą trudne do przekroczenia przeszkody. Potrzebujemy Ducha Świętego, który był mocą Szczepana. Pierwszy Męczennik uczy nas ufnej modlitwy: W ręce Twe, Panie, składam ducha mego.

Środa

1 J 1,1–4; J 20,2–8

Święto św. Jana, Apostoła i Ewangelisty

Słowo Boże: Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Maria Magdalena, pierwsza zwiastunka zmartwychwstania, informuje Apostołów, że nie ma ciała Pana. Natychmiast do grobu udają się Piotr i Jan. Tu przekonują się, że rzeczywiście grób jest pusty. Dopiero później spotykają żywego Jezusa. Stopniowo wchodzą na drogę wiary w zmartwychwstanie. Najpierw słowa kobiety, potem pusty grób, wreszcie jest i sam Pan. I to często jest droga naszej wiary: słuchamy o Jezusie z jakimś niedowierzaniem. Aż przychodzi taka chwila, gdy ogarnia nas bezradność. I wtedy pojawia się Pan.

Czwartek

1 J 1,5–2,2; Mt 2,13–18

Święto Świętych Młodzianków, Męczenników

Słowo Boże: Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym dowiedział się od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza. Pierwsi do Jezusa przyszli pasterze. Nic dziwnego, byli blisko. Z radością przyjęli Pana Symeon i Anna. I tu nie ma zaskoczenia. Czekali na Niego całe życie. Z czasem pojawili się Mędrcy. Przyszli z daleka. Ale sercem byli blisko. Bo wypełniało ich pragnienie poznania prawdy. I nie bali się, że szukanie prawdy wymaga wiele trudu. Niedaleko Betlejem był także król. Lecz serce tego człowieka było wypełnione żądzą władzy w stopniu bałwochwalczym. I dlatego też nic nie ma w tym dziwnego, że odrzucił Pana.

Piątek

1 J 2,3–11; Łk 2,22–35

Piąty dzień oktawy Narodzenia Pańskiego

Słowo Boże: „Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu… Symeon długie lata wyczekiwał Zbawiciela. Wiedziony głęboką i nieomylną intuicją wiary, zrodzoną z gorliwego słuchania słowa Bożego, przyszedł w stosownej chwili do świątyni, by na własne oczy zobaczyć Tego, na którego czekał cały naród, więcej, cały świat. Spełnienie się Bożej obietnicy było wypełnieniem życia tego starca. I rzeczywiście nie ma innego spełnienia, które by mogło usatysfakcjonować człowieka. Ludzkie życie jest spełnione jedynie wówczas, gdy osiągnie
miarę wyznaczoną przez Pana.

Sobota

1 J 2,12–17; Łk 2,36–40

Szósty dzień oktawy Narodzenia Pańskiego

Słowo Boże: Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Kolejna osoba, która przez całe, bardzo długie życie cierpliwie wyczekiwała na Zbawiciela. Życie wypełnione modlitwą nie ciążyło jej, przebywanie w świątyni nie sprawiało kłopotu, przeciwnie, było źródłem trwania na drodze nieustępliwej wiary, zdolnej znieść nawet bardzo długie czekanie. Można by uznać jej życie za nieudane: szybko została wdową, nie miała dzieci. Osamotniona. Pewnie nie mając innego wyjścia, chodziła do świątyni. A jednak nie. Chodziła do świątyni z miłości do Pana. I przez to jej życie było piękne.`

Comments are closed.