TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 8–13 I 2018

Poniedziałek

1 Sm 1,1–8; Mk 1,14–20

Słowo Boże: Był pewien człowiek z Ramataim (…) Miał on dwie żony: jednej było na imię Anna, a drugiej Peninna. Peninna miała dzieci, natomiast Anna ich nie miała (…) Jej rywalka przymnażała jej smutku, aby ją rozjątrzyć z tego powodu, że Pan zamknął jej łono. I tak działo się przez wiele lat. Dwie kobiety w tym samym domu, żony mężczyzny o imieniu Elkana. W tym samym domu, lecz nie umiejące współpracować. Peninna obdarzona łaską płodności, podkreślała swoją wyższość. Zapomniała o jednym. Była matką, bo taką łaskę otrzymała od Boga. Czy jednak to rozumiała? Anna, pozbawiona dziecka, rokrocznie przychodziła do świątyni, by prosić o miłosierdzie.
I choć po latach, jednak została wysłuchana. A w naszym życiu? Bywa, że
obdarzeni łaską Pana, zapominamy o tym. Z kolei modląc się, nie potrafimy być wytrwali. A tego uczy nas dziś Anna.

Wtorek

1 Sm 1,9–20; Mk 1,21–28

Słowo Boże: Anna odrzekła: „Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą. Wylałam duszę moją przed Panem (…), gdyż z nadmiaru zmartwienia i boleści duszy mówiłam cały czas”. Heli odpowiedział: „Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę twoją, jaką do Niego zaniosłaś”. Anna, pozbawiona łaski macierzyństwa, miała odwagę mówić o wszystkim Stwórcy. I została wysłuchana. Nie po pierwszych pięciu minutach, nie po miesiącu, nawet nie po roku. To były długie lata żarliwego i pokornego wołania, by Bóg spełnił prośbę. Nie znaczy to, że wcześniej nie udzielał żadnej łaski. Bo łaską było trwanie na modlitwie i nieustępliwość wbrew chłodnym kalkulacjom. Łaską było znoszenie przykrości i niezrozumienia ze strony innych. Bóg zawsze udziela pomocy, choć nie zawsze dokładnie tak, jak o tym marzymy.

Środa

1 Sm 3,1–10.19–20; Mk 1,29–39

Słowo Boże: Rzekł Heli do Samuela: „Idź spać. Gdyby jednak ktoś cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”. Odszedł Samuel i położył się na swoim miejscu. Przybył Pan i stanąwszy, zawołał jak poprzednim razem: „Samuelu, Samuelu!”. Samuel odpowiedział: „Mów, bo sługa Twój słucha”. Powiedzieć, że Bóg mówi do człowieka, to znaczy przypomnieć banał, który nic w nas nie zmienia. Doświadczyć, że Bóg mówi do mnie, to, uważamy, doświadczyć czegoś ekstra wyjątkowego. Tymczasem oba stwierdzenia są błędem. Współczesnej mistyczce Pan przypomina podstawową prawdę: „Mówiłbym każdemu, gdyby chcieli słuchać. Mówię przez Pismo, przez wydarzenia, przez kapłanów. Mówię cały czas”. Mówienie Jezusa do ludzkiego serca jest faktem – i to faktem nie nadzwyczajnym. Jest codziennością. Czy mamy tego świadomość?

Czwartek

1 Sm 4,1b–11; Mk 1,40–45

Słowo Boże: Izraelici zostali pokonani przez Filistynów (…). Po powrocie ludzi do obozu starsi Izraela stawiali sobie pytanie: „Dlaczego Pan dotknął nas klęską z ręki Filistynów? Sprowadźmy sobie tutaj Arkę Przymierza Pańskiego z Szilo, ażeby znajdując się wśród nas wyzwoliła nas z ręki naszych wrogów”. Klęska skłoniła starszych ludu do stawiania pytania o przyczynę nieszczęść. I wówczas postanowili na pole walki sprowadzić Arkę Przymierza. Myśleli, że Bóg zacznie działać i będzie skuteczny. Zdało im się, że Pan jest jak mechaniczna maszyna, którą trzeba jedynie uruchomić. Ale to nie tak. Bóg nie jest mocą, nad którą ktoś może zapanować i posłużyć się do własnych celów. Bóg jest osobą. Niestety, nie zawsze o tym pamiętamy. Nad osobą nie możemy panować. Z osobą skutecznie połączyć może nas jedynie więź miłości. I tego oczekuje od nas Pan.

Piątek

1 Sm 8,4–7.10–22a; Mk 2,1–12

Słowo Boże: Modlił się Samuel do Pana. A Pan rzekł do Samuela: „Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą”. I powtórzył Samuel wszystkie słowa Pana ludowi, który od niego zażądał króla (…). Odrzucił lud radę Samuela. Jakie jest miejsce Boga w życiu poszczególnego człowieka – to pozostaje ostatecznie tajemnicą ludzkiego sumienia, sprawą osobistą każdego z nas. Jakie jest miejsce Boga w życiu narodu? I tu powstaje problem. Bo dziś dla wielu mówienie o miejscu Boga w życiu narodu jest czymś niewłaściwym, a nawet niedopuszczalnym. Wielu, także wierzących, pragnie zostawić miejsce Bogu jedynie w prywatnej sferze
ludzkiego życia. Tymczasem dziś Pan przypomina, że jest Panem narodu. Jak to dziś praktycznie wyrazić – to pytanie do nas wszystkich.

Sobota

1 Sm 9,1–4.17–19;10,1; Mk 2,13–17

Słowo Boże: Kiedy Samuel spostrzegł Saula, odezwał się do niego Pan: „Oto ten człowiek, o którym ci mówiłem, ten, który ma rządzić moim ludem” (…). Samuel wziął wtedy naczyńko z olejem i wylał na głowę Saula, ucałował i rzekł: „Zaprawdę Pan namaścił cię na wodza nad swoim dziedzictwem”. Władza ludzka jest akceptowana przez Boga. By była skuteczna, winna cieszyć się właściwym autorytetem. Żadnej władzy nie służy zjawisko dewaluacji autorytetów. Ta korozja zżerająca organizację ludzkich społeczności mocno dotyka naszych czasów. Niszczenie autorytetu nie tylko rządzących, lecz także nauczyciela, policjanta, duchownego czy lekarza jest głęboko szkodliwe. Ale też powierzanie odpowiedzialnych funkcji osobom, które na to nie zasługują, jest jeszcze bardziej destrukcyjne. Tu rodzi się pytanie o moją odpowiedzialność za wykonywaną pracę.

Comments are closed.