TYDZIEŃ LITURGICZNY

DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 15–20 I 2018

Poniedziałek

1 Sm 15,16–23; Mk 2,18–22

Słowo Boże: Po zwycięstwie Saula nad Amalekitami Samuel powiedział Saulowi: „Dosyć! Powiem ci, co rzekł do mnie Pan tej nocy”. Odrzekł: „Mów!”. I mówił Samuel: „Czy to nie jest prawdą, że choć byłeś mały we własnych oczach, to jednak ty właśnie stałeś się głową pokoleń izraelskich? Pan bowiem namaścił cię…”. Saul został królem, bo tak postanowił Bóg. Odnosił zwycięstwa, bo taką łaskę otrzymał od Pana. Osiągnięcie wyjątkowej
pozycji pośród ludu, pokonanie wroga, pomyślność w życiu codziennym – to wszystko sprawiło ostatecznie, że z czasem Saul zapomniał, komu to zawdzięcza. I wówczas Bóg przez proroka przypomina, że każde dobro w życiu Saula jest darem od Stwórcy. Czy król to zrozumiał? Niestety nie. Tak do głosu doszła pycha ludzkiego serca. Ta pokusa jest ciągle niebezpieczna i atakuje wszystkich. Nikt z nas nie jest od niej wolny.

Wtorek

1 Sm 16,1–13; Mk 2,23–28

Słowo Boże: Pan rzekł do Samuela: „Dokąd będziesz się smucił z powodu Saula? Uznałem go przecież za niegodnego, by panował nad Izraelem. Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla”. Samuel odrzekł: „Jakże pójdę? Usłyszy o tym Saul i zabije mnie”. Pewny siebie Saul, owładnięty pychą, zostaje przez Boga odrzucony. Odrzucając króla, Bóg nie odrzuca swego ludu, choć to na wielokrotną prośbę ludu ustanowił króla w Izraelu. Pan posyła swego proroka do Jessego, by w tym domu namaścił nowego króla nad Izraelem. Historia Saula
uczy, że człowiek może bezpowrotnie utracić łaskę Boga. To prawdziwy dramat. Saul doświadczał Bożego miłosierdzia wielokrotnie, błądząc, był upominany przez proroka, a jednak nie potrafił zmienić tej sytuacji. Nie chciał zmienić. I to jest wielka przestroga dla wszystkich.

Środa

1 Sm 17,32–33.37.40–51; Mk 3,1–6

Słowo Boże: Dawid odrzekł Filistynowi: „Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś. Dziś właśnie wyda cię Pan w moje ręce, pokonam cię i utnę ci głowę. Dziś oddam trupy wojsk filistyńskich na żer ptactwu podniebnemu i dzikim zwierzętom”.
Młody Dawid wykazał nadzwyczajną dojrzałość. W spotkaniu z Goliatem ujawniła się jego mądrość. Wychodząc przed szereg stwierdził: „Idę w imię Pana Zastępów…”. Tak mógł powiedzieć tylko człowiek głębokiej wiary i modlitwy, wsłuchany w słowo Boże, pozostający w codziennej zażyłości ze swoim Panem. Podejmując nasze działania tylko wtedy możemy być pewni sukcesu, jeśli podejmujemy je w imię Pana. Jest to możliwe, gdy wciąż pytamy Boga, co w konkretnej sytuacji winniśmy zrobić, gdy prosimy Go o błogosławieństwo w dosłownie każdej sprawie.

Czwartek

1 Sm 18,6–9; 19,1–7; Mk 3,7–12

Słowo Boże: Saul namawiał swego syna, Jonatana, i wszystkie sługi swoje, by zabili Dawida. Jonatan jednak bardzo upodobał sobie Dawida. Uprzedził więc Jonatan Dawida, mówiąc: „Ojciec mój, Saul, pragnie cię zabić. Od rana miej się na baczności; udaj się do jakiejś kryjówki i pozostań w ukryciu”. Serce Saula, zaślepione pychą i żądzą władzy, nie dość że knuje przeciw Dawidowi (tym samym przeciw samemu Bogu), to jeszcze usiłuje wciągnąć innych w swe zbrodnicze plany. Co więcej, nawet własnego syna, którego przecież darzy miłością i pragnie jego dobra, usiłuje wciągnąć na drogę zdrady. Tak działa niestety grzech: przez jednego człowieka rozlewa się na innych, na najbliższych i infekuje jak podstępna choroba, wykorzystując naturalne więzi międzyludzkie. Wielką zbrodnią jest domaganie się od innych lojalności w złu.

Piątek

1 Sm 24,3–21; Mk 3,13–19

Słowo Boże: Ludzie Dawida rzekli do niego: „Właśnie to jest dzień, o którym Pan powiedział tobie: Oto Ja wydaję w twe ręce twojego wroga, abyś z nim uczynił, co wyda si się słuszne”. Dawid powstał i odciął po kryjomu połę płaszcza Saula. Potem jednak zadrżało serce Dawida z powodu odcięcia poły należącej do Saula. Jak zachować się w konkretnej sytuacji? Zawsze możliwe są różne interpretacje. Widząc bezbronnego, śpiącego Saula, słudzy Dawida są przekonani, że to Pan stwarza wyjątkową okazję, by ostatecznie pozbyć się zaciekłego wroga. Dawid zachowuje jednak własną wrażliwość sumienia i własną ocenę zaistniałej sytuacji. I choć odcina połę płaszcza Saula, to jednak natychmiast zdaje sobie sprawę z tego, że nie wolno mu podnieść ręki na pomazańca Bożego, na bezbronnego człowieka. Prawe sumienie było prawdziwie skarbem Dawida.

Sobota

2 Sm 1,1–4.11–12.19.23–27; Mk 3,20–21

Słowo Boże: O Izraelu, twa chwała na wyżynach twoich leży pobita. Jakże padli bohaterowie? Saul i Jonatan, kochani i pełni uroku, za życia i w śmierci nie są rozdzieleni. Byli oni bystrzejsi od orłów, dzielniejsi od lwów. O, płaczcie nad Saulem, córki izraelskie (…). Żal mi ciebie, mój bracie, Jonatanie. Tak bardzo byłeś mi drogi”. Umarł Saul, prześladowca Dawida. Umarł także jego syn Jonatan. I oto Dawid z bólem serca mówi o śmierci obojga. Nie ma w nim śladu satysfakcji ze śmierci wroga. Tak wyraźna powściągliwość w sądzeniu jest wielką sztuką. Podkreślić dobro i zasługi, w milczeniu pochylić się nad błędami, zachowując właściwą dyskrecję, nie poddawać się emocjonalnym sądom – takiej postawy potrzeba, gdy spoglądamy na tych, co odeszli i na tych, co jeszcze dziś są obok nas. Tak też warto spoglądać na siebie samego, szczególnie gdy przychodzą przeciwności.

Comments are closed.