TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 22–27 I 2018

Poniedziałek

2 Sm 5,1–7.10; Mk 3,22–30

Słowo Boże: Wszystkie pokolenia izraelskie zeszły się u Dawida w Hebronie i oświadczyły mu: „Oto my jesteśmy kości twoje i ciało. Już dawno, gdy Saul był królem nad nami, ty odbywałeś wyprawy na czele Izraela. I Pan rzekł do ciebie: Ty będziesz pasł mój lud – Izraela, i ty będziesz wodzem nad Izraelem”. Dawid już jako bardzo młody człowiek został przez proroka namaszczony na króla nad Izraelem. Lecz musiało upłynąć wiele lat, by ta zapowiedź stała się faktem. W ciągu tego czasu wielokrotnie ocierał się o poważne niebezpieczeństwa, nawet o śmierć. Miał też okazję, by wcześniej usunąć swego poprzednika, Saula. A jednak tego nie uczynił. Był cierpliwy. Umiał czekać. Przede wszystkim zaś postępował zgodnie z prawym sumieniem, szanując Boże przykazania. I oto sam Bóg doprowadził go z czasem do królowania na Izraelem. Warto polegać na Panu.

Wtorek

2 Sm 6,12b–15.17–19; Mk 3,31–35

Słowo Boże: Poszedł Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obeddoma do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. To było prawdziwe święto: król sprowadził Arkę Pana, materialny znak Bożej obecności, do swego miasta, do stolicy.
Bóg sam dał mu znak, że Arka jest źródłem
błogosławieństwa. A król cenił je nade wszystko. Dzięki Bożemu błogosławieństwu z pasterza ojcowskich stad, jako najmłodszy, niedoceniany syn Jessego, został królem. Dzięki Bożemu błogosławieństwu ratował z opresji swoje życie i odnosił zwycięstwa. Wiele zwycięstw. Sprowadzając Arkę do stolicy raz jeszcze potwierdził, jak bardzo zależy mu na
obecności Pana.

Środa

2 Sm 7,4–17; Mk 4,1–20

Słowo Boże: To mówi Pan Zastępów: Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś
był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. Wyznaczę miejsce mojemu ludowi, Izraelowi, i osadzę go tam… Kim byłby Dawid bez Bożego błogosławieństwa? Nie ma tu miejsca, by uruchomić wyobraźnię i pisać alternatywną historię. Jedno nie ulega wątpliwości: Dawid jedynie Stwórcy zawdzięczał dokładnie wszystkie sukcesy. A tych było niemało w jego długim życiu. Obecność Boga w ludzkim sercu jest nie do przecenienia. Czy Dawid o tym wiedział? Często o tym pamiętał, bywało jednak, że zapominał. I wtedy zaczynały się dziać rzeczy złe, nawet dramatyczne dla niego i także dla całego Izraela. Zapominając o otrzymanej łasce, wpadał w sidła pychy.

Czwartek

Dz 22,3–16; Mk 16,15–18

Święto nawrócenia św. Pawła

Słowo Boże: Ananiasz powiedział: „Szawle, bracie, przejrzyj!”. W tejże chwili spojrzałem na niego. On zaś powiedział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego, i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś”. Szaweł powalony na ziemię zobaczył Jezusa. To głębokie doświadczenie duchowe stanowiło punkt zwrotny w jego życiu. Jednakże w tej samej chwili utracił wzrok. Potrzebna była posługa Ananiasza, który działając w imieniu Kościoła pozwolił nowo nawróconemu Pawłowi znów widzieć – to znaczy pomógł mu rozeznać zadanie. Wszyscy potrzebujemy Kościoła, bo we wspólnocie Kościoła dokonuje się prawdziwe rozeznanie naszego życiowego zadania. Bóg, gdy stawia zadania, czyni to posługując się Kościołem.

Piątek

2 Sm 11,1–4a.5–10a.13–17; Łk 10,1–9

Słowo Boże: Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: „To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chittyty”. Miał do dyspozycji niemal wszystko. Pałac, bogactwo, kobiety. Służbę i żołnierzy wykonujących każde polecenie. Sławę i szacunek wśród ludu. I oto przyszła chwila, gdy zagrały zmysły. Rozum przestał kierować postępowaniem króla. Zauroczenie, gra pożądań, chwilowe pragnienie pokierowały krokami Dawida. Tak bardzo, że zapomniał o Bogu. I to był początek wielkiego dramatu. Ilekroć zapominamy o zastanowieniu, nie zważamy na prawo Boże i głos sumienia, schodzimy na manowce.

Sobota

2 Sm 12,1–7a.10–17; Mk 4,35–41

Słowo Boże: Dawid rzekł do Natana: „Zgrzeszyłem wobec Pana”. Natan odrzekł Dawidowi: „Pan odpuszcza ci też twój grzech, nie umrzesz. Lecz dlatego, że przez ten czyn bardzo wzgardziłeś Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze”. Natan udał się potem do swego domu. Wielki był grzech Dawida. I to nawet niejeden. Ale wielka także była jego skrucha. A znakiem jej stała się prostota, z jaką przyznał się do popełnionego czynu. Grzech popełniony w ukryciu stał się jawnym. Prorok skłonił króla do ujawnienia grzechu nie po to, by poniżyć i skompromitować władcę, lecz by spotęgować jego poczucie skruchy i umożliwić przyjęcie Bożego przebaczenia. Zdolność do skruchy równie mocno
buduje wielkość Dawida, jak jego wspaniałe zwycięstwa. Także nasza wielkość wyrasta z pokornego uznania braków.

Comments are closed.