TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 5 – 10 III 2018

Poniedziałek

2 Krl 5,1–15a; Łk 4,24–30

Słowo Boże: Wyruszył więc Naaman, zabierając z sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań na zmianę… Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: „Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie…”. Chodziło o uzdrowienie chorego na trąd Naamana. Ten nie tylko że nie został przyjęty osobiście przez żydowskiego proroka, to jeszcze otrzymał polecenie, by zanurzyćsię w rzece. Nic dziwnego, że był rozczarowany i zły. Dopiero za namową bliskich spełnił to, co powiedział Elizeusz. I cudownie odzyskał zdrowie. Bóg okazał łaskę. Lecz okazał ją nie w taki sposób, jak tego oczekiwał człowiek. Pan ma swoje sposoby mówienia do nas, udzielania swojej łaski, przychodzenia z pomocą. Gdy my sprawy komplikujemy, Pan działa przy pomocy najprostszych środków.

Wtorek

Dn 3,25.34–43; Mt 18,21–35

Słowo Boże: Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodunaszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie Tobie ofiarować pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Modlitwa pełna skargi: w modlitwie przychodzi refleksja nad niedolą całego narodu. W modlitwie pobożny autor wypowiada swe bolesne doświadczenie. Naród jest poniżony z powodu grzechu. Zwykle poniżenie rozumiemy jako dalsze skutki grzechu, jako karę, która niechybnie przychodzi po popełnieniu przestępstwa. Tymczasem poniżeniem jest już sam grzech. I właściwie nie potrzeba żadnej innej kary. Już sama obecność grzechu w ludzkim sercu jest bolesnym poniżeniem człowieka, który piękny jest wówczas, gdy nosi w sobie mocą łaski podobieństwo do Boga.

Środa

Pwt 4,1.5–9; Mt 5,17–19

Słowo Boże: Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Pan, Bóg mój, abyście je wypełniali w kraju, do którego idziecie, by objąć go w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach, powiedzą: „Z pewnością ten wielki naród to lud mądry…”.
Poszukiwanie mądrości jest wielką przygodą, która od zarania ludzkości stanowiła wyzwanie dla wielkich umysłów, ale też dla zwyczajnych ludzi. Pragnienie mądrości przenikające ludzkie serce spotkało się w historii z cudowną odpowiedzią ze strony Stwórcy. Izrael był narodem, który doświadczył obecności Boga. Jego prawa były mądrością tej niewielkiej społeczności. Mądrość poszczególnych ludzi również rodzi się z bliskości Boga. Do tego konieczna jest modlitwa. Umiejętność wsłuchiwania się w Jego głos i częste poszukiwanie Jego obecności.

Czwartek

Jr 7,23–28; Łk 11,14–23

Słowo Boże: Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem wam wszystkie moje sługi, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorsi niż ich przodkowie. Wiele zła dzieje się z bezmyślności, jakby mimochodem. Ale jest także zło, które powstaje na skutek działania złej woli. Oto skarga samego Boga: nie słuchali, nie chcieli słuchać… Boga rani brak dobrej woli u człowieka. Wbrew tendencji do łatwego usprawiedliwiania wielu złych ludzkich zachowań trzeba zauważać istnienie wyraźnie złej woli. Wobec tego zjawiska jesteśmy bezradni. Bo i sam Bóg jest bezradny. W bolesny sposób doświadczamy jawnie złej woli innych. Nie łudźmy się, że wszystkich można sprowadzić na drogę prawości.

Piątek

Oz 14,2–10; Mk 12,28b–34

Słowo Boże: Tak mówi Pan: „Wróć, Izraelu, do Pana, Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną swą winę. Zabierzcie z sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Usuń cały grzech, a przyjmij to, co dobre, zamiast cielców dajemy Ci nasze wargi. Asyria nie może nas zbawić; nie chcemy już wsiadać na konie…”. Sam Bóg przez proroka wskazuje wybranemu ludowi, w jaki sposób rozwiązać bolesną sytuację grzechu i zagubienia. Zwykle jesteśmy skłonni szukać wyjątkowych rozwiązań. A Pan mówi: zacznijcie się modlić. Żydzi szukali ratunku w budowaniu przymierza z ościennym ludem, z Asyrią. A Pan mówi: usuńcie zło waszych grzechów. Wielu zaczęło czcić pogańskie bożki. A Pan mówi: Ja was obdarzę miłością. I nie ma w tym żadnej przesady: modlitwa to pierwszy konieczny krok, by przyszło najlepsze rozwiązanie, gdyż źródłem jest Bóg.

Sobota

Oz 6,1–6; Łk 18,9–14

Słowo Boże: Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń. Tak mówią często kochający ojciec i matka: co ja mam z tobą zrobić… I nie ma w tym narzekania, nie ma to nic wspólnego z pragnieniem odwetu czy nawet wymierzenia zasłużonej kary. Jest głęboka miłość, która z troską pochyla się nad tym, który błądzi, jest bezradny, po omacku poszukuje drogi wyjścia. I w pewnym momencie może już tylko prosić o pomoc. Pan wie, że naród jest niestały, że człowiek jest chwiejny, a mimo tego, może nawet właśnie dlatego znów przychodzi i pokazuje drogę. I tak jest wciąż. Bo Pan zna nasze niestałe serca, ale z nas nie rezygnuje.

Comments are closed.