TYDZIEŃ LITURGICZNY

CZWARTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 12–17 III 2018

Poniedziałek

Iz 65,17–21; J 4,43–54

Słowo Boże: Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu – radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Historia ludzkości naznaczona jest szeregiem bolesnych, tragicznych zdarzeń. Są wśród nich te, które nie zależą od człowieka, jak klęski żywiołowe. Ale jeszcze więcej jest tych, które wynikają z ludzkiej słabości, bezmyślności czy wprost z ludzkiej zawiści. Dziś Pan rysuje perspektywę szczęścia, które nie powstanie wskutek ludzkich starań, lecz pojawi się jako dar Stwórcy. Ludzkie tęsknoty za takim światem pozostają złudzeniem, jeśli planujemy zbudowanie doskonałego szczęścia własnymi siłami. Są możliwe, jeśli pójdziemy drogą wskazaną przez Boga. A jest to droga miłości.

Wtorek

Ez 47,1–9.12; J 5,1–3a.5–16

Słowo Boże: Wszystkie też istoty żyjące, od których się tam roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będzie tam niezliczona ilość ryb, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną… Wszystko, co żyje, kiedyś nieuchronnie stanie wobec konieczności śmierci. Wbrew temu powszechnemu doświadczeniu, prorok rysuje perspektywę nowego świata. Mówi o wodzie, która płynie ze świątyni i niesie w sobie cudowne właściwości. Zarówno rośliny jak i zwierzęta po zetknięciu się z tą wodą zostają uleczone, żyją pełnią życia i owocują. Co kryje się za tym obrazem? Prawda o mocy łaski Bożej. Żyjemy zajęci sklejaniem codzienności z okruchów naszych wysiłków i możemy zapomnieć, że skuteczność budowania kryje się w łasce Pana.

Środa

Iz 49,8–15; J 5,17–30

Słowo Boże: „Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud. Zlitował się nad jego biednymi”. Mówił Syjon: „Pan mnie opuścił…”. „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!”. „Pan mnie opuścił…” – bolesna skarga Syjonu. To także wielokrotnie skarga człowieka, który ugina się pod ciężarem utrapień. To wyraz bezradności kogoś, kto został doprowadzony do kresu swej wytrzymałości. Osamotnienie, brak zrozumienia jest zawsze ciężarem ponad ludzkie siły. Ale wbrew temu odczuciu Pan przez proroka zapewnia, że to przejmujące odczucie jest błędne, że Jego miłość jest większa niż miłość ojca, niż miłość matki. Że Stwórca nigdy nie zapomni o człowieku. Trudno niekiedy w to uwierzyć. A jednak słowo Pana jest prawdą.

Czwartek

Wj 32,7–14; J 5,31–47

Słowo Boże: „Widzę, ż e lud ten jest ludem o twardym karku. Pozwól Mi, aby rozpalił się gniew mój na nich…”. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: „Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką?”. Dla Mojżesza była to wyjątkowa próba. Przecież sam Bóg zaproponował, że wyprowadzi z niego nowy lud w miejsce Izraela, który tak szybko okazał niewierność. A jednak patriarcha zaczął gorąco wołać do Pana o miłosierdzie. I Stwórca wysłuchał błagalnej modlitwy swego sługi, i przebaczył popełniony grzech. Można dziś oburzać się na grupy ludzi i nawet całe społeczności, które sprzeniewierzają się Bogu. I można domagać się, by ludzie zostali ukarani. Ale czy Pan tego oczekuje? Czy nie liczy raczej na wstawiennicze błaganie w intencji każdego, kto błądzi?

Piątek

Mdr 2,1a.12–22; J 7,1–2.10.25–30

Słowo Boże: Mylnie rozumując, bezbożni mówili sobie: „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. Głosi, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów…”. Trzeba mieć odwagę, by pozostać sprawiedliwym. Trzeba mieć odwagę, by nie ulec pokusie kompromisu z nieuczciwością. By pozostać nieprzekupnym. By zachować własne zdanie. By nie utracić trzeźwego osądu rzeczywistości. By być zdolnym iść pod prąd. By zachować szacunek wobec prawa Bożego i ludzkiego. By nie skusić się łatwizną. Jednym słowem: trzeba mieć odwagę, by godnie żyć. Taka postawa musi kosztować. To może budzić niepokój. Ale wtedy trzeba powrócić do słowa Pana, a Pan zapewnia, że o nas nie zapomni.

Sobota

Jr 11,18–20; J 7,40–53

Słowo Boże: Nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: „Zniszczmy drzewo w pełni jego sił, zgładźmy go z ziemi żyjących…”. Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada nerki i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją pomstę na nich, albowiem Tobie powierzam moją sprawę. Ludzkie oceny zawsze kryją w sobie niebezpieczeństwo. Mogą wynosić na piedestał ludzi, którzy na to nie zasługują. Równocześnie mogą potępiać i niszczyć sprawiedliwego. Prorok mówi dokładnie o takiej sytuacji: nieprawe zamiary ludzi podstępnego serca zmierzają do zniszczenia człowieka prawego. I bywa, że nie ma możliwości, by szukać gdziekolwiek ludzkiej pomocy, ludzkiej sprawiedliwości. Wtedy ostoją jest Bóg. Tylko Bóg. To wymaga heroizmu wiary. Taką postawę zachował Jezus. Do takiej wiary zachęca także nas.

Comments are closed.