TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 19–24 III 2018

Poniedziałek

2 Sm 7,4–5a.12–14a.16;
Rz 4,13.16–18.22; Mt 1,16.18–21.24a

UROCZYSTOŚĆ ŚW. JÓZEFA

Słowo Boże: To mówi Pan: „Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem”. Salomon zbudował świątynię. Mimo że odbudowywany i upiększany gmach był wielkiej urody, nie był jednak spełnieniem tamtej obietnicy. Dopiero Jezus wzniósł świątynię dla imienia Bożego – założył Kościół i każdego w Kościele poprzez Chrzest uczynił domem dla Boga. Zatem nikomu nie wolno tego domu, jakim jest własne życie, zawłaszczać dla siebie, ani tym bardziej zniszczyć go. Sens domu spełnia się w tym, że służy mieszkańcowi. Czy ma sens pusty dom? Czy ma sens życie skupione na sobie? Czy ma sens życie pozbawione Boga?

Wtorek

Lb 21,4–9; J 8,21–30

Słowo Boże: I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny”. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Izraelici poszli za Mojżeszem, bo po szeregu nadzwyczajnych doświadczeń mogli przekonać się, że z Mojżeszem jest sam Bóg. Wyjście z Egiptu było poprzedzone szczególnie mocnym wydarzeniem, które wspominane przez kolejne lata powinno nieustannie wszystkim przypominać, że Bóg jest wiernym opiekunem narodu. Ale wystarczyło, że przez jakiś czas było za mało wody, a lud zaczął szemrać. Łatwo bowiem zapominamy o dobru, które otrzymaliśmy, a bieżące braki szybko prowadzą do zwątpienia. Ale głęboka wiara nie zrodzi się bez prób.

Środa

Dn 3,14–20.91–92.95; J 8,31–42

Słowo Boże: Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś. Potężny król był przekonany, że jego władza jest niemal bez granic i dlatego stwierdził, że nic nie jest w stanie wyrwać trzech młodzieńców z jego ręki. Tymczasem głęboko wierzący Izraelici, żyjąc w środowisku, które na co dzień uznawało potęgę królewskich rządów i bezwzględność wydawanych decyzji, byli w stanie zachować samodzielne myślenie, zgodne z zasadami wiary, ale sprzeciwiające się powszechnemu przekonaniu. Żyjąc w dzisiejszym świecie stoimy przed dokładnie takimi samymi wyzwaniami, jeśli chcemy zachować wierność wobec Ewangelii.

Czwartek

Rdz 17,3–9; J 8,51–59

Słowo Boże: Abram padł n a oblicze, a Bóg tak do niego mówił: „Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny…”. Stwórca wybranemu Abramowi daje nowe imię. Duchowo rodzi się Abraham. To oznacza radykalną zmianę w człowieku. Patriarcha otrzymał nowe zadanie, Bóg wsparł go nową łaską i wskazał nowe imię – to wszystko mówi o nowości, jaka pojawiła się w życiu osiemdziesięcioletniego człowieka. Nigdy nie jest za późno na przemianę życia. Jesteśmy ochrzczeni, nosimy dar Boży w swym sercu, lecz „uruchomienie” łaski tego sakramentu w pełni niekoniecznie już się dokonało. Zatem na zmianę nie jest za późno. Dziś jest najlepszą na to chwilą.

Piątek

Jr 20,10–13; J 10,31–42

Słowo Boże: Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: „Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy pomstę na nim!”. Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką… Trudno o bardziej niesprzyjający klimat do działania, skoro nawet zaprzyjaźnieni z prorokiem wieszczą jego upadek. Tu nie chodzi o stawianie przeszkód czy przysłowiowe kopanie dołków. Bliscy nie wierzą w powodzenie misji proroka, który w ten sposób pozostał samotny głosząc słowo Pana. I tak bywa niejednokrotnie – posługiwanie Bożej sprawie może zrodzić osamotnienie. I to jest realny koszt, z którym trzeba się liczyć. Samotność w słusznej sprawie – to niejednokrotnie także nasz los. Można działać bez innych, ale nigdy bez Boga.

Sobota

Ez 37,21–28; J 11,45–57

Słowo Boże: I zawrę z nimi przymierze pokoju: będzie to wiekuiste przymierze z nimi. Osadzę ich i rozmnożę, a mój przybytek pośród nich umieszczę na stałe. Mieszkanie moje będzie pośród nich, i Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. Ludy zaś pogańskie poznają, że Ja jestem Pan, który uświęca Izraela. Bóg mówi o przymierzu pokoju. I to przymierzu wiecznym. Tymczasem jeśli Izrael spojrzy na swoją historię, trudno doszukać się kwitnących okresów pokoju. Przez całe wieki lud pozbawiony ojczystej ziemi, dziś żyje w jednym z najbardziej niespokojnych zakątków świata. Pokoju jak nie było, tak nie ma. Czyżby Stwórca się pomylił? A może nie dotrzymał obietnicy? Nie. Pan mówi o pokoju, który wypełnia serce człowieka otwartego na słowo Boże. I wciąż dzieje się to na naszych oczach. Także w naszym życiu. Równocześnie obietnica ta opisuje czas ostateczny. I to jest przed nami.

Comments are closed.