Cud beatyfikacyjny

Dana nam przez Boga w darze

Postulatorem rzymskim procesu kanonizacyjnego Hanny Chrzanowskiej został ks. prałat Mieczysław Niepsuj z Watykanu. Podczas krakowskiej konferencji w kościele św. Mikołaja podkreślił, że Czcigodna Służebnica Boża została dana nam dwukrotnie: w momencie narodzin do życia, i teraz – jako orędowniczka w niebie. Przez 71 lat, naznaczona krzyżem Chrystusowym, służyła najbardziej potrzebującym pomocy, chorym terminalnie, w stopniu heroicznym – „by świat stawał się bardziej ludzki”. Wychowanka Służebnicy Bożej została uzdrowiona za jej wstawiennictwem na duchu i ciele.

„Cioteczko ratuj!”

Poznały się w 1950 r. Kilka lat później Hanna (nazywana poufnie Cioteczką) poszukiwała rozpaczliwie dróg zaradzenia w cierpieniu i osamotnieniu osób przewlekle chorych przebywających w domach. Zaproponowała wówczas „pójście do Wujka” – ks. Karola

Otwarcie procesu na szczeblu diecezji w Kaplicy Pałacu Abp. Krakowskich, 3 listopada 1998

Wojtyły. Dzięki jego wstawiennictwu i pomocy, znalazła się rada i konkretne wsparcie dla rozwoju prekursorskiego dzieła, jakim było pielęgniarstwo parafialne w krakowskiej Archidiecezji, a potem i w Polsce. Dwa lata po śmierci Hanny miała miejsce rozmowa przyszłej uzdrowionej za przyczyną Służebnicy Bożej kobiety z o. Piotrem Rostworowskim OSB z Tyńca. Wskazywał on na możliwość otwarcia procesu kanonizacyjnego tej niezwykłej pielęgniarki, wiedząc, że rozmówczyni znała ją dobrze. Niestety była ona wówczas z dala od Kościoła. Do Pana Boga zbliżyła się w ciężkiej chorobie. Gdy pewnego dnia znalazła się przy grobie Hanny, z bólem serca zaczęła błagać o ratunek. Jak informował ks. dr Andrzej Scąber, delegat Arcybiskupa Krakowskiego ds. kanonizacyjnych w Archidiecezji Krakowskiej, kobieta cierpiała na silne bóle i zawroty głowy, czasem traciła świadomość. W

Uczestnicy sympozjum zorganizowanego w 25. rocznicę śmierci H. Chrzanowskiej. Kraków, 9 maja 1998

marcu 2001 r. pękł jej tzw. naczyniak. Wylew krwi do mózgu spowodował niedowład kończyn górnych i dolnych. Do tego dołączył się zawał serca. Diagnoza
nie dawała nadziei na przeżycie. Leżała nieprzytomna sześć tygodni. Wiadomość o chorobie dotarła do modlących się co miesiąc w kościele św. Mikołaja
w intencji beatyfikacji H. Chrzanowskiej. Jedna z członkiń KSPiPP zainicjowała nowennę w jej intencji przez wstawiennictwo Służebnicy Bożej. Pewnej nocy pacjentce, leżącej już na oddziale zachowawczym, przyśniła się Cioteczka i powiedziała, że wszystko będzie dobrze.Rano chora wstała, powoli wracały jej funkcje ruchowe i sprawność umysłowa. Uzdrowiona zmarła 10 lat później z powodu chłoniaka – przypomniał ks. dr Andrzej Scąber. 7 lipca 2017 r. Ojciec Święty Franciszek podpisał dekret zatwierdzający ten właśnie cud za przyczyną Służebnicy Bożej.

Comments are closed.