BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (45)

SZUKACIE MNIE NIE DLA ZNAKÓW, ALE DLA CHLEBA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jan pamiętał wydarzenia, jakie miały miejsce przed wygłoszeniem mowy Jezusa na temat Eucharystii. Cudowne rozmnożenie chleba i ryb, chodzenie Jezusa po wodzie, natychmiastowe dotarcie do brzegu. W mowie odsłania wtajemniczonym bogactwo tego sakramentu. Jest ono dostępne jedynie dla ludzi głęboko wierzących i odkrywających miłość, jaką Jezus nas darzy. Mała wiara nie wystarcza do wejścia w bogactwo Eucharystii. O ten brak wiary rozbiły się rzesze tych, którzy jedli chleb i ryby, jakimi nakarmił ich Jezus. Nazajutrz lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły do Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: „Rabbi, kiedy tu przybyłeś?”. W odpowiedzi rzekł im Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec” (J 6,22–27). Jezus jasno rozróżnia dwa pokarmy: jeden doczesny, którym karmimy nasze ciała, a drugi karmiący na życie wieczne. On został posłany przez Ojca Niebieskiego, aby ten pokarm podał ludziom, którzy w Niego uwierzą. Zdumiewa zdecydowana opinia Jezusa: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Rzesza licząca pięć tysięcy mężczyzn szukała chleba, a nie Jezusa. Ich nastawienie było doczesne. Chcemy mieć łatwy dostęp do dobrego
chleba i świeżej wędzonej ryby. Jezus był potrzebny do otwarcia takiej firmy – i to rozdającej ten pokarm za darmo. Nic więcej im do szczęścia nie było potrzebne. Zamknięci w orbicie doczesności nie mieli nawet ochoty myśleć o innej. Jeśliby jeszcze Jezus założył firmę uzdrawiania chorych, to te dwie firmy, obsługujące klientów i pacjentów za darmo, wystarczyłyby wszystkim na ziemi. Jezus odsłania ten czysto doczesny sposób myślenia, w którym wszyscy niewierzący się odnajdują. Jesteśmy świadkami takiego myślenia i próby wymuszenia na Kościele, aby podjął swe dziania idące w tych dwu kierunkach: darmowy chleb dla głodnych i możliwie darmowego leczenia chorych. Świat interesuje tylko taki Kościół, jako firma konkurująca z innymi firmami, bo ofiaruje najtańsze usługi. Z tym się łączą pytania o zasady konkurencji z innymi firmami i o szansę zarabiania pieniędzy przy organizowaniu usług, bo rozmnożony chleb trzeba dostarczyć, a chorych trzeba podprowadzić do Jezusa. Tak za dostarczenie pożywienia, jak i za podwiezienie chorego można wziąć pieniądze. Jezus decyduje się na otwarcie oczu, przynajmniej niektórym, na orbitę życia wiecznego i na potrzebę troski o to życie przez spożywanie odpowiedniego pokarmu, który zamierza im podać. To tylko zapowiedź. Jan wiedział, że pierwsze podanie tego pokarmu miało miejsce w Wielki Czwartek w Wieczerniku, a łamanie tego świętego Chleba dla wierzących trwa nieustannie. Ilu jednak zdecydowało się podłączyć orbitę swego doczesnego życia do tego, jakim żyje Syn Boga – to pytanie otwarte i ciągle aktualne.

Comments are closed.