SŁOWA KAPŁANA

JESTEŚMY NAPEŁNIENI DUCHEM ŚWIĘTYM (20)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

Przypowieść Pana Jezusa o krzewie winnym (J 15,1–8) odnosi się do całego Ludu Bożego, do wszystkich, którzy przez Chrzest i wiarę należą do Chrystusa i Jego Kościoła. Obraz krzewu i latorośli jest światłem i zobowiązaniem dla każdej wspólnoty i każdego chrześcijanina. Warto odnieść tę przypowieść do małżeństwa i rodziny. „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami” (J 15,5) – mówi Pan Jezus. „Podobnie, jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie” (J 15,4). Mąż i żona, każde z dzieci, każdy z członków rodziny jest latoroślą, gałązką, która przynosi owoc miłości, ofiary, pokory, wierności tylko wtedy, gdy trwa w winnym krzewie – Chrystusie. Co znaczy „trwać w winnym krzewie”? Znaczy: w łasce uświęcającej, trwać przez codzienną modlitwę indywidualną i rodzinną, trwać przez niedzielną Eucharystię, przez spowiedź. Pan Jezus mówi: „Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy” (J 15,1–2). Bóg działa szczególnie przez łaskę Sakramentu Małżeństwa, umacnia rodzinę, która jest Domowym Kościołem. Oczyszczeniem jest spowiedź, oczyszczeniem jest codzienny krzyż związany z życiem małżeńskim i rodzinnym. Pan Jezus wzywa i obiecuje: „Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę” (J 15,4). Ostrzega: „Beze Mnie nic uczynić nie możecie” (J 15,5). Jest to upomnienie dla wszystkich, którzy twierdzą, że kochają się w swoim związku i nie mają potrzeby modlitwy ani nie potrzebują zawrzeć związku kościelnego. Ostrzeżenie jest mocne: „Kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony… i uschnie i… zbiera się ją i wrzuca do ognia, i płonie” (J 15,6). „Bóg ma swoje mieszkanie w tej różnorodności darów i spotkań, sprawiających dojrzewanie jedności” (Ojciec Święty Franciszek, adhortacja Amoris laetitia – „O miłości w rodzinie”, p. 315).

Propozycja refleksji

Zastanowię się, porozmawiam o tym w rodzinie – w czym tkwi największe niebezpieczeństwo (dla małżeństwa, dla wiary, dla zbawienia) związane z twierdzeniem, że nie czujemy potrzeby, by się modlić, lub – żeby zawrzeć ślub sakramentalny?

Comments are closed.