WSPOMNIENIE

Był człowiekiem głębokiej wiary. Nie tylko wyznawał ją słowami, ale konsekwentnie postępował, wypełniając naukę Kościoła katolickiego, bez żadnych wyjątków. Świadek wiary, który przemieniał środowisko i mobilizował najbliższych do życia w świetle Ewangelii. Sam był aktywnym apostołem i zapalał do działania innych.

Antoni Zięba – dobry przyjaciel

Niczego nie narzucał, ale przy różnych okazjach przekazywał prawdę o wielkiej miłości Boga Wszechmogącego, naszego Stworzyciela i Zbawiciela do każdego człowieka. Z prawdziwą radością cieszył się z narodzin każdego dziecka, z wielką czcią mówił o matkach w ciąży, a o poczętym życiu dziecka wyrażał się z wielkim szacunkiem twierdząc, że życie tego dziecka zostało rozpoczęte i będzie istnieć wiecznie, nigdy się nie skończy. Był człowiekiem dobrym, czułym na ludzką biedę. Nie mógł przejść obojętnie obok żebrzącego człowieka. Obecny system pomocy kobietom w ciąży, rodzinom wielodzietnym i rodzinom z dziećmi upośledzonymi wyprzedził o wiele lat. Co miesiąc przed siedzibą „Fundacji Źródło”, a później Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, ustawiały się kolejki kilkunastu rodzin proszących o pomoc finansową. Gdy brakowało pieniędzy – dawał z własnej pensji. Początkowo nie pytał proszących o nic, ale dla częściej przychodzących ustalał pewne kryteria, np. zaświadczenia z terenu własnej parafii, że ks. proboszcz potwierdza potrzebę udzielania pomocy. Każdemu życzył dobrze i chciał zapobiec każdemu cierpieniu. Szczególnie zabiegał o to, by uratować sumienie każdego człowieka przed popełnieniem czynu, którego już się nie da cofnąć. Dlatego w sposób szczególny bolał go grzech bardzo powszechny w latach siedemdziesiątych, tzw. przerywanie ciąży. Gdy w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku zobaczył w jednym z kościołów Wiednia duże, kolorowe plansze z rozwojem dziecka w łonie matki, zestawione ze zdjęciami przedstawiającymi skutki aborcji, nie mógł odejść obojętnie. Uzyskał zgodę księdza proboszcza i jako jego dar przywiózł je do Polski. W roku 1979 wystawę przedstawił w swojej parafii i w dwóch liceach katolickich Krakowa, a w następnych latach unowocześnioną i rozszerzoną – w setkach miast całej Polski. Podczas pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II jako skierowane do siebie przyjął słowa wypowiedziane w Kalwarii Zebrzydowskiej, 7 czerwca 1979 roku: Jeśli mamy żyć Słowem Bożym, trzeba nie ustawać w modlitwie. Może to być nawet modlitwa bez słów. Niech z tego miejsca do wszystkich, którzy mnie słuchają, tutaj, albo gdziekolwiek, przemówi proste papieskie wezwanie do modlitwy. A jest to wezwanie najważniejsze, najistotniejsze orędzie, i dzień później, 8 czerwca w Nowym Targu: I życzę, i modlę się o to stale, ażeby rodzina polska dawała życie, by była wierna świętemu prawu życia. Skojarzył te słowa znakomicie – zrozumiał, że każde pozytywne działanie musi być oparte na mocnym fundamencie modlitwy. Rozpoczął od stawiania wymagań sobie, ale szukał współpracowników. I znalazł ich szybko. Całkowicie zaufał Panu Jezusowi, uwierzył Jego słowom: Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje (J 15,15–16).

Adam Kisiel
Redaktor Naczelny TRK „Źródło”

Comments are closed.