TYDZIEŃ LITURGICZNY

DZIESIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 11 – 16 VI 2018

PONIEDZIAŁEK

Dz 11,21b–26; 13,1–3; Mt 10,7–13

Wspomnienie św. Barnaby

Słowo Boże: Wysłano do Antiochii Barnabę. Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej, ucieszył się i zachęcał, aby całym sercem wytrwali przy Panu; był bowiem człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary. Pozyskano wtedy wielką rzeszę dla Pana. Udał się też do Tarsu, aby odszukać Pawła. Barnaba, uczeń Chrystusa to człowiek pełen Ducha Świętego. I to jest fundamentalne stwierdzenie. Bowiem bez obecności Bożego Ducha w sercu nie sposób być prawdziwie dobrym i nie sposób zdobywać innych dla Pana. Duch obecny w ludzkim sercu sprawia, że sprawy Boże są przez nas przeżywane jak sprawy własne, bliskie naszemu sercu, przez co pokonujemy zniechęcenia. Duch Chrystusa umożliwia też odróżnienie prawdziwego dobra do dobra pozornego i tylko On czyni nasze życie owocnym dla Kościoła.

WTOREK

1 Krl 17,7–16; Mt 5,13–16

Słowo Boże: Eliasz powiedział jej: „Nie bój się! Idź, zrób, jak rzekłaś; tylko najpierw zrób z tego mały podpłomyk dla mnie i przynieś mi! A sobie i swemu synowi zrobisz potem. Ba tak mówi Pan, Bóg Izraela: Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię”. Sytuacja wdowy była dramatyczna: był z nią syn, a ona miała jedynie drobną resztkę mąki i oliwy. Słysząc propozycję Eliasza, mogła powiedzieć: nie mogę nic dać tobie, bo sama mam zbyt mało, by wraz z synem przeżyć kolejne dni. A jednak zaufała mężowi Bożemu, który żądając pokarmu dla siebie nauczył ją, że w każdej sytuacji należy pamiętać o Bogu, od którego pochodzi wszelkie dobro. I nawet jeśli mamy niewiele, to z tego niewiele zawsze coś należy się Stwórcy. Żaden niedostatek nie usprawiedliwia naszego skąpstwa wobec Pana.

ŚRODA

1 Krl 18,20–39; Mt 5,17–19

Słowo Boże: „O Panie, niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja, Twój sługa, na Twój rozkaz to uczyniłem”. A wówczas spadł ogień od Pana z nieba i strawił żertwę i drwa oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu. Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: „Naprawdę Pan jest Bogiem!”. Gdy już grzech niewiary rozpanoszył się w wielu domach, prorok stanął wobec ludu i czterystu kapłanów pogańskich i naocznie wobec wszystkich wykazał, że tylko Bóg Izraela jest Bogiem żywym. Długa modlitwa proroków pogańskich nic nie przyniosła; wezwanie imienia Bożego przez Eliasza sprawiło, że ofiara spłonęła. A i tak to nie przekonało wszystkich. Zawzięta królowa zaprzysięgła zemstę. Ostatecznie prorok musiał uciekać. I tak jest wciąż: wobec najbardziej wiarygodnych świadectw działania Boga człowiek może powiedzieć: nie.

CZWARTEK

1 Krl 18,41–46; Mt 5,20–26

Słowo Boże: Za siódmym razem powiedział: „Oto obłok mały jak dłoń człowieka podnosi się z morza!” Wtedy mu rozkazał: „Idź, powiedz Achabowi: «Zaprzęgaj i odjeżdżaj, aby cię deszcz nie zaskoczył»”. Niebawem chmury oraz wiatr zaciemniły niebo i spadła ulewa, więc Achab wsiadł na wóz i udał się do Jizreel. Dobiegł kresu czas pokuty. To były dni żarliwej modlitwy proroka. Wreszcie Eliasz zapowiedział koniec klęski, choć nic jeszcze na to nie wskazywało. Sługa zgodnie z poleceniem wychodzi siedem razy sprawdzać, czy pojawiły się deszczowe chmury. Siedmiokrotne wypatrywanie symbolizuje doskonałą cierpliwość, przez którą człowiek potrafi czekać i nie zniechęca się. Jest to ważne, bo zniechęcenie bywa przyczyną wielu niepowodzeń. Umiejętność cierpliwego oczekiwania, także na odpowiedź ze strony Boga, jest nieodzowna.

PIĄTEK

1 Krl 19,9a. 11–16; Mt 5,27–32

Słowo Boże: Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pana nie było w ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: „Co ty robisz, Eliaszu?” Eliasz odpowiedział: „Żarliwością zapłonąłem o Pana, Boga Zastępów…”. Przybyciu Pana na górę Horeb towarzyszą nadzwyczajne zjawiska. Prorok jest świadkiem gwałtownej burzy, rozwalającej skały; odczuwa trzęsienie ziemi, spostrzega nagle ogień. Wreszcie gdy wszystko mija, pojawia się łagodny powiew – tak nadchodzi Pan. Wichura,
trzęsienie ziemi i ogień wskazują na moc Boga. Zarazem łagodny powiew uświadamia,
że Bóg jest delikatny, pełen współczucia, że przynosi ulgę i ukojenie. I te dwa wymiary Bożej obecności trzeba umieć odkrywać, bo Pan jest wszechmocnym Stwórcą i rozumiejącym Ojcem.

SOBOTA

1 Krl 19,19–21; Mt 5,33–37

Słowo Boże: Eliasz z szedł z góry i odnalazł Elizeusza, syna Szafata, orzącego: dwanaście par wołów przed nim, a on przy dwunastej. Wtedy Eliasz, podszedłszy do niego, zarzucił na niego swój płaszcz. Wówczas Elizeusz zostawił woły i pobiegłszy za Eliaszem, powiedział: „Pozwól mi ucałować mego ojca i moją matkę, abym potem poszedł za tobą”. Stary Eliasz powołuje następcę – Elizeusza. Eliasz całe życie oddał na służbę Panu. Jego dzieje obfitowały w trudne, wręcz dramatyczne sytuacje. Bywało, że ulegał zniechęceniu, mimo to szedł wiernie za głosem Stwórcy. Zarzucając symbolicznie płaszcz na swego następcę,
pokazuje, że można iść za Panem, o ile pozwolimy, by Bóg wziął nas w posiadanie. Równocześnie powołany może mieć pewność, że jest bezpieczny w rękach Pana. Co nie wyklucza trudnych sytuacji, bo przecież przez nie wzrasta nasza wiara i ufność wobec Pana.

 

Comments are closed.