TYDZIEŃ LITURGICZNY

JEDENASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 18–23 VI 2018

PONIEDZIAŁEK

1 Krl 21,1b–16; Mt 5,38–42

Słowo Boże: Achab zatem zwrócił się do Nabota, mówiąc: „Oddaj mi na własność twoją winnicę, aby została przerobiona dla mnie na ogród warzywny, gdyż ona przylega do mego domu. A ja dam ci za nią winnicę lepszą od tej, chyba że wydaje ci się słuszne, abym ci dał pieniądze jako zapłatę za nią”. Król Achab choć był człowiekiem, który dysponował wielkimi dobrami, to jednak ciągle pragnął mieć więcej. Winnicę sąsiada widział jako swoją. Gdy spotkał się z odmową, wrócił do domu smutny, rozgoryczony i rozgniewany. Żona wykorzystała tę sytuację, by spełnić pragnienia męża za cenę zbrodni. Całkiem naturalne i pozytywne pragnienie rozwijania swojego gospodarstwa tym razem przyjęło kształt nieopanowanej zachłanności i doprowadziło Achaba do klęski. Czy potrafimy ocenić, kiedy jesteśmy na drodze rozwoju, a kiedy ulegamy już tylko żądzy posiadania?

WTOREK

1 Krl 21,17–29; Mt 5,43–48

Słowo Boże: Naprawdę nie było nikogo, kto by tak, jak Achab, zaprzedał się, aby czynić to, co złe w oczach Pana. Albowiem do tego skłoniła go jego żona, Izebel. Bardzo haniebnie postępował służąc bożkom (…). Kiedy Achab usłyszał te słowa, rozdarł szaty i włożył wór na ciało oraz pościł. Kładł się też spać w worze i chodził powoli. Na drogę nieprawości król wszedł pod wpływem nieprawej małżonki. Gdy jednak usłyszał twarde słowa proroka, który surowo napomniał go, zapowiadając nieodwołalność zbliżającej się kary, poszedł za głosem sumienia. Wszedł na drogę pokuty. Po raz kolejny potwierdza się prawda,
że Bóg pragnie nawrócenia każdego człowieka, że zależy mu na dobru każdego z nas i nieustannie zaprasza na drogę nawrócenia. Oby także nasze sumienie zachowało wystarczającą wrażliwość, by zawsze odnaleźć drogę pokuty.

ŚRODA

2 Krl 2,1.6–14; Mt 6,1–6.16–18

Słowo Boże: Podczas gdy Eliasz i Elizeusz szli i rozmawiali, oto zjawił się wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios. Elizeusz zaś patrzał i wołał: „Ojcze mój! Ojcze mój! Rydwanie Izraela i jego jeźdźcze”. I już go więcej nie ujrzał. Elizeusz otrzymuje płaszcz Eliasza – tym samym staje się spadkobiercą proroczej misji swego mistrza. Stopniowo przejmuje zadania tego, który wypełnił swe posłannictwo i odszedł do Boga. Bo osoby odchodzą, lecz zadanie pozostaje.
W jakiś sposób każdy chrześcijanin jest spadkobiercą swego nauczyciela wiary i nosi w sobie zobowiązanie kontynuowania tej misji, dzięki której sam otrzymał dar wiary. Łaska wiary przychodzi do nas zwykle przez posługę konkretnych osób. Trzeba tę posługę wziąć na siebie.

CZWARTEK

Syr 48,1–14; Mt 6,7–15

Słowo Boże: Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? Ty ze śmierci wskrzesiłeś zmarłego i słowem Najwyższego wyprowadziłeś go z otchłani (…). Ty na Synaju usłyszałeś naganę i na Horebie wyroki pomsty. Ty namaściłeś królów (…). Szczęśliwi, którzy cię widzieli. Szczęśliwi, którzy widzieli Eliasza. Dlaczego? Bo w Eliaszu Bóg wielokrotnie okazał swą moc. Prowadził swych wybranych. Prorok niezłomnie przypominał o Stwórcy i Jego prawach, nie bacząc, jakie z tego płyną dla niego konsekwencje. Był niezłomnym świadkiem sprawy Bożej. Jego życie mówiło wszystkim prawdę fundamentalną: Bóg jest pośród nas. Takich proroków Pan posyła Kościołowi także dziś. S. Faustyna i ks. Michał Sopoćko, Jan Paweł II
i bł. Hanna Chrzanowska… Nie zawsze byli rozumiani za życia. Dziś już powiemy: szczęśliwi, którzy ich widzieli…

PIĄTEK

2 Krl 11,1–4.9–18.20a; Mt 6,19–23

Słowo Boże: Jojada zawarł przymierze między Panem a królem i ludem, by byli ludem Pana, oraz między królem a ludem. Po czym cała ludność wyruszyła do świątyni Baala i zburzyła ją. Ołtarze jej i posągi potłuczono całkowicie, a Mattana, kapłana Baala, zabito przed ołtarzami. I postawił kapłan Jojada straż przed świątynią Pańską. Trzeba było poważnego wysiłku, by za każdym razem po błędach niewiary czy też bałwochwalstwa odbudować żywy związek ze Stwórcą. Trzeba było odwagi, by odnowić złamane przymierze i znów wprowadzić je w czyn. Taką odwagą wykazał się kapłan Jojada. Jego walka jest walką o Boga, o wiarę narodu, o zbawienie. Jest sens wielokrotnie ponawiać
duchowe wybory, powracać do decyzji wcześniej podjętych, przypominać sobie o tym, co konstytuuje nasze życie. Wszystko po to, by korygować każde zejście na manowce.

SOBOTA

2 Krn 24,17–25; Mt 6,24–34

Słowo Boże: Po śmierci Jojady przybyli naczelnicy judzcy i oddali pokłon królowi. Król ich wtedy usłuchał. Opuścili więc świątynię Pana, Boga swego, i zaczęli czcić aszery oraz posągi. Wskutek ich winy zapłonął gniew Boży nad Judą i nad Jerozolimą. Posłał więc Pan do nich proroków, aby ich nawrócili do Pana, oni jednak ich nie słuchali. Brakło charyzmatycznego sługi Pana i naród wszedł na drogę bałwochwalstwa. I znów kolejni prorocy posłani przez Boga wzywają do opamiętania. Odstępstwo jest tak wielkie, iż napominający prorok ginie śmiercią męczeńską. Dziwny jest Bóg, który nie wymazuje z powierzchni ziemi wiarołomnych, ale znosi ich słowa i czyny. Nawet naraża na śmierć swe sługi. I wciąż liczy na nawrócenie. Dlaczego? Bo kocha miłością bez granic. Bo cierpliwie czeka na nawrócenie serca, nawet gdy koszty tego oczekiwania są ogromne. Tylko On tak potrafi czekać.

Comments are closed.