TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 25 – 30 VI 2018

PONIEDZIAŁEK

2 Krl 17,5–8.13–15a.18; Mt 7,1–5

Słowo Boże: Pan ciągle ostrzegał Izraela i Judę przez wszystkich swoich proroków i wszystkich „widzących”, mówiąc: „Zawróćcie z waszych dróg grzesznych i przestrzegajcie moich przykazań i postanowień moich, według całego Prawa, które nadałem waszym przodkom i które przekazałem wam…”. Dlaczego człowiek nie słucha Boga? A może właściwszym byłoby bardziej osobiste pytanie: dlaczego nie słucham Boga? – czy nie brzmi to zbyt natarczywie? Tak zdumiewająco proste, a przy tym kłopotliwe, dość kłopotliwe. Może dziś trzeba to pytanie powtarzać wielokrotnie. Może poruszyłoby niejedno sumienie. Lecz czy nie byłaby to zbyt prosta recepta na przemianę naszego życia? Tu potrzeba wielkiej pracy duchowej, ludzi – mocarzy ducha, by pomogli przełamać kajdany grzechu, nie tylko swego.

WTOREK

2 Krl 19,9b–11.14–21.31–36; Mt 7,6.12–14

Słowo Boże: Tak powiecie Ezechiaszowi, królowi judzkiemu: Niech twój Bóg, w którym położyłeś nadzieję, nie zwodzi cię zapewnieniem: Nie będzie wydana Jerozolima w ręce króla asyryjskiego! Oto ty słyszałeś, co zrobili królowie asyryjscy wszystkim krajom, przeznaczając je na zagładę, a ty miałbyś ocaleć? Król asyryjski ostrzegał króla judzkiego, wprost twierdząc, że nic nie uratuje Judy. Także modlitwa nic nie jest w stanie zmienić. Co można w tej sytuacji powiedzieć? Bywa, że szatan zaciemnia ludzki umysł, zniekształcając myślenie, wbija w pychę. Człowiekowi wydaje się, że jest tak potężny, iż nic nie może mu stanąć w poprzek drogi. Więcej, zaczyna kpić z tych, którzy jeszcze u Boga szukają ratunku. To jakby zapowiedź tego, co później działo się pod krzyżem, co wielokrotnie przeżywali uczniowie Chrystusa. Jest to trudna próba wiary, ale i tak zwycięstwo należy do wiary.

ŚRODA

2 Krl 22,8–13;23,1–3; Mt 7,15–20

Słowo Boże: I wszedł król do świątyni Pańskiej, a wraz z nim wszyscy ludzie z Judy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, kapłani i prorocy oraz cały lud, od najmniejszych aż do największych. Odczytał głośno całą treść księgi przymierza, znalezionej w świątyni Pańskiej. Następnie król stanął przy kolumnie i zawarł przymierze przed obliczem Pańskim… Gdy po latach refleksji naród żydowski spoglądał na swe nieszczęścia, wsłuchując się w głos proroków, zrozumiał, że przyczyną klęsk była niewierność słowu Boga. Szukając ratunku, lud wraz z przywódcami wszedł do świątyni i znalazł skarb: słowo Pana. I nastąpiło odnowienie przymierza z Bogiem. Okazało się, że można zjednoczyć lud i pociągnąć go na drogę wierności wobec Bożych przykazań. Możliwą stała się odbudowa moralna i duchowa. I nadal nie ma innej drogi budowania pomyślności społeczeństw, jak ta, której fundamentem jest słowo Pana.

CZWARTEK

2 Krl 24,8–17; Mt 7,21–29

Słowo Boże: I uprowadził [ król b abiloński] na wygnanie całą Jerozolimę, mianowicie wszystkich książąt i wszystkich dzielnych wojowników, dziesięć tysięcy pojmanych oraz wszystkich kowali i ślusarzy. Pozostała jedynie najuboższa ludność kraju. Uprowadził też Jojakina do Babilonu. Także matkę króla, jego żony, jego dworzan… Zwycięstwo króla babilońskiego oznaczało narodową klęskę: król judzki upokorzony, wojownicy w niewoli, elity narodu w całości uprowadzone do obcego kraju. Kto pozostał? Najubożsi. To oni, choć mało znaczący, lekceważeni, niedoceniani i wykorzystywani, zapewnili narodowi ciągłość. Dlatego że oni zostali w ziemi rodzinnej, inni po latach mogli powrócić i podjąć dzieło odbudowy. Kolejny raz Bóg pokazał, że nikogo nie wyklucza. Bo często niedoceniani przez wielu, mają do spełnienia wielkie zadanie.

PIĄTEK

Dz 12,1–11; 2 Tm 4,6–9.17–18; Mt 16,13–19

UROCZYSTOŚĆ ŚW. APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA

Słowo Boże: Krew moja ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła… Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby przeze mnie dopełniło się głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały. Apostoł przeczuwa zbliżający się kres życia. Przypomina sobie dokładnie, że mocą łaski został wyrwany z wielu niebezpieczeństw. Pan wiele razy ocalił mu życie. Tym razem nie oczekuje tego typu kolejnego ratunku. Wciąż wzywa pomocy Jezusa, ale teraz w sprawie najważniejszej. I jest pewny, że Pan po raz kolejny ochroni go przed grzechem. A jednak pragnie jeszcze widzieć przy sobie swego wiernego ucznia i towarzysza pracy misyjnej. Nic dziwnego. Wsparcie ze strony Boga przychodzi przez ręce konkretnej osoby.

SOBOTA

Lm 2,2.10–14.18–19; Mt 8,5–17

Słowo Boże: Zburzył Pan bez litości wszystkie siedziby Jakuba; wywrócił w swej zapalczywości warownie Córy Judy, rzucił o ziemię, zbezcześcił królestwo i możnych. Usiedli na ziemi w milczeniu starsi Córy Syjonu, prochem głowy posypali, przywdziali wory; skłoniły głowy ku ziemi dziewice jerozolimskie. Ogrom klęski był porażający. W Jerozolimie pozostały gruzy – tak stały się niemym świadkiem dawnego piękna. I oto w milczeniu pełnym bólu dojrzewają pierwsze myśli: Bóg jest jedyną nadzieją. Nade wszystko do Niego trzeba wołać o litość. Jemu mówić o potwornościach wojny, o cierpieniu niewinnych, o bólu sponiewieranych. Bo tylko Bóg jest w stanie zrozumieć i tylko On może skutecznie przyjść z pomocą. To dobre rozwiązanie: umieć przed Bogiem wypowiedzieć swój ból. I w Nim odnaleźć nadzieję.

Comments are closed.