TYDZIEŃ LITURGICZNY

CZTERNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 9–14 VII 2018

PONIEDZIAŁEK

Oz 2,16.17b–18.21–22; Mt 9,18–26

Słowo Boże: Tak mówi Pan: „Zwabię oblubienicę i wyprowadzę ją na pustynię, i przemówię do jej serca. I tam odpowie Mi jak w dniu, w którym wychodziła z ziemi egipskiej. I stanie się w owym dniu – mówi Pan – że nazwie Mnie: Mąż mój, a już nie powie: Mój Baal”. Naród izraelski jest jak niewierna oblubienica. Bóg przeciwnie, jako wierny Oblubieniec, szuka sposobu, by jeszcze mocniej swą wybraną przyciągnąć do siebie, by wzbudzić w niej wierną i wyłączną miłość, by odwieść od zdrady. Czy jest na to jakaś specyficznie Boska metoda? Tak, bo Pan czyni to, do czego człowiek zwykle jest niezdolny. Stwórca na nowo objawia swą miłość i miłosierdzie, okazuje wierność i sprawiedliwość. Tylko Bóg tak potrafi – nie zrażając się powtarzanym grzechem, obejmuje nową miłością.

WTOREK

Oz 8,4–7.11–13; Mt 9,32–38

Słowo Boże: Synowie Izraela ustanawiali sobie królów, lecz beze Mnie. Książąt mianowali – też bez mojej wiedzy. Czynili posągi ze srebra swego i złota – na własną zagładę. Odrzucam cielca twojego, Samario, gniew mój się przeciw niemu zapala; jak długo jeszcze nie będą mogli być wolni od winy synowie Izraela? Pan skarży się, że naród wybrany wybiera władców nie licząc się z Nim. I stwierdza, że taka sytuacja zmierza wprost do zagłady. Powierzanie władzy ludziom wbrew Bożej woli nie może przynieść dobrych owoców w życiu wspólnotowym. Współczesne powierzanie władzy ludziom, którzy lekceważą prawo Boże, również nie wróży poszczególnym narodom pomyślnej przyszłości. Dokonując wyboru konkretnych osób na ważne stanowiska nie sposób nie pytać o ich moralną postawę.

ŚRODA

Prz 2,1–9; Mt 19,27–29
ŚWIĘTO ŚW. BENEDYKTA

Słowo Boże: Synu, jeśli przyjmiesz moje nauki i zachowasz u siebie wskazania; ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności swe serce; jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra… to bojaźń Pana zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga. To prawda dobrze znana: woda stojąca tworzy powierzchnię gładką i przejrzystą jak lustro i wtedy dobrze widać wszystko, co jest wokół; woda wzburzona nie pozwala niczego zobaczyć. Mądrość, roztropność, rozsądek i rozwaga to imiona tej samej postawy serca, którą można nazwać pokojem. Wiele codziennych spraw rodzi w nas niepokój. A im większy wewnętrzny chaos, tym trudniej poruszać się w zawiłościach naszego świata. Rozwiązanie jest jedno: jedynie w Bogu pokój znajdzie dusza człowieka.

CZWARTEK

Oz 11,1–4.8c–9; Mt 10,7–15

Słowo Boże: Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie… A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że przywracałem im zdrowie. Bóg jak wrażliwy ojciec pochyla się z troską nad swoim ludem – a ten jest jak niemowlę, które trzeba uczyć chodzić. Pan bierze lud na swoje ramiona i wprowadza w głębię miłości. Karmi i przytula. Jego serce pełne jest miłości. A jednak nie spotyka zrozumienia ze strony człowieka. Przeciwnie, jest wielokrotnie oskarżany. Dlaczego tyle zarzutów wobec Boga pojawia się w ciągu historii? Przecież gdyby poznano prawdę o Jego miłości, nikt nie byłby w stanie wypowiedzieć jednego słowa zarzutu.

PIĄTEK

Oz 14,2–10; Mt 10,16–23

Słowo Boże: Wróć, Izraelu, do Pana, Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną swą winę. Zabierzcie z sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: „Usuń cały grzech, a przyjmij to, co dobre, zamiast cielców dajemy Ci nasze wargi. Asyria nie może nas zbawić”. W sytuacji piętrzących się trudności łatwo jest oskarżać innych. Tymczasem najczęściej nasza wina, nasza niewierność jest pierwszą przyczyną nieszczęścia. O tym mówi Bóg do swego ludu. Rozwiązanie jest jedno: jeśli tylko uznamy nasz błąd, od razu rozpoznajemy drogę wyjścia, bo sam Bóg leczy naszą niewierność. Przychodzi ze swą łaską delikatnie jak rosa wieczorna, by sycić tak potrzebną wilgocią łaski. Wystarczy skruszone serce, które wyraża się w wewnętrznej decyzji człowieka, uznającego swą winę.

SOBOTA

Iz 6,1–8; Mt 10,24–33

Słowo Boże: Przyleciał do mnie jeden z serafinów, trzymając w ręce węgiel… Dotknął nim ust moich i rzekł: „Oto dotknęło to twoich warg, twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech”. I usłyszałem głos Pana mówiącego: „Kogo mam posłać? Kto by nam poszedł?”. Odpowiedziałem: „Oto ja, poślij mnie!”. To Stwórca uzdalnia poszczególne osoby do pracy w Królestwie Bożym – mówi o tym symboliczne oczyszczenie ust proroka przy pomocy żarzącego się kawałka węgla. Łaska sprawia, że człowiek może podjąć postawione mu zadanie. Równocześnie Pan niczego nie przesądza. Powołując
pyta: kogo mam posłać? I tylko wolna odpowiedź na wezwanie sprawia, że Bóg powierza człowiekowi misję. Obyśmy umieli tak gospodarować swą wolnością, byśmy mogli wciąż powtarzać: Oto ja, poślij mnie.

Comments are closed.