Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

DEKALOG ZACZYNA SIĘ OD WIELKODUSZNOŚCI BOGA

Fragmenty katechezy Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonej podczas audiencji ogólnej na placu św. Piotra w Watykanie, 27 czerwca br.

Fot. L’Osservatore Romano

Drodzy bracia i siostry!
Nadal mówimy o przykazaniach, które – jak powiedzieliśmy – są nie tyle nakazami, ile słowami Boga do swego ludu, aby dobrze pielgrzymował. Są życzliwymi słowami Ojca. Dziesięć Słów zaczyna się w następujący sposób: „Ja jestem Panem, twoim Bogiem, który wyprowadził cię z ziemi egipskiej, gdzie byłeś niewolnikiem” (Wj 20,2). (…) Dekalog zaczyna się od wielkoduszności Boga. Bóg nigdy nie wymaga, wcześniej nie dając. Najpierw zbawia i daje, a następnie żąda. Taki jest nasz Ojciec. (…) Życie chrześcijańskie jest przede wszystkim wdzięczną odpowiedzią szczodremu Ojcu. (…) Formacja chrześcijańska opiera się nie na silnej woli, ale na przyjęciu zbawienia, aby dać się kochać: najpierw Morze Czerwone, a następnie Góra Synaj. Najpierw zbawienie: Bóg zbawia swój lud w Morzu Czerwonym, a następnie na Górze Synaj mówi mu, co winien czynić. Ale lud ten wie, że czyni te rzeczy, bo został zbawiony przez Ojca, który go miłuje. Wdzięczność jest cechą charakterystyczną serca nawiedzonego przez
Ducha Świętego. Aby być posłusznym Bogu, musimy najpierw pamiętać o Jego dobrodziejstwach. Św. Bazyli mówi: „Kto nie pozwala, by popadły w niepamięć te dobrodziejstwa, kieruje się ku dobrym przymiotom i ku wszelkim dziełom sprawiedliwości” (Reguły krótsze, 56). Dokąd nas to wszystko prowadzi? Abyśmy ćwiczyli pamięć: ileż wspaniałych rzeczy Bóg uczynił dla każdego z nas! Jakże szczodry jest
nasz Ojciec niebieski! (…) Mówi Księga Wyjścia: „Izraelici narzekali na swoją ciężką pracę i jęczeli, a narzekanie na ciężką pracę dochodziło do Boga. I wysłuchał Bóg ich jęku, pamiętał bowiem o swoim przymierzu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. Spojrzał Bóg na Izraelitów i ulitował się nad nimi” (Wj 2,23–25). Bóg o mnie myśli. Wyzwoleńcze działanie Boga postawione na początku Dekalogu, czyli przykazań, jest odpowiedzią na to narzekanie. Nie zbawiamy się sami, ale może wyjść od nas wołanie o pomoc: „Panie, zbaw mnie, Panie, naucz mnie drogi, Panie, okaż mi czułość, Panie, obdarz mnie odrobiną radości”. To jest wołanie z prośbą o pomoc. Do nas należy prośba o wyzwolenie z egoizmu,
z grzechu, z okowów niewoli. To wołanie jest ważne, jest modlitwą, jest świadomością tego, co jest w nas wciąż z ucisku, a nie wyzwolone. W naszej duszy jest wiele rzeczy,
które nie są wyzwolone. „Zbaw mnie, pomóż mi, wyzwól mnie” – to piękna modlitwa do Pana. Bóg oczekuje tego wołania, ponieważ może i chce zerwać nasze okowy. Bóg powołał nas do życia nie po to, abyśmy trwali w ucisku, ale abyśmy byli wolni i żyli w poczuciu wdzięczności, będąc posłusznymi radośnie Temu, który dał nam tak wiele, nieskończenie więcej niż to, co kiedykolwiek moglibyśmy Jemu dać. To piękne! Niech będzie błogosławiony na wieki za to wszystko, co uczynił, czyni i w nas dokona.

Comments are closed.