KALENDARIUM ŻYCIA I DZIAŁALNOŚCI

GORLIWY ARCYPASTERZ I UCZONY

Św. bp Józef Sebastian Pelczar był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła polskiego przełomu XIX i XX w. Obdarzony wieloma talentami, w dzieje Kościoła i narodu wpisał się nie tylko z racji pełnionych zaszczytnych obowiązków, ale także z uwagi na wielokierunkową działalność religijną, naukowo-pisarską, kulturalno-oświatową czy społeczną. Zasłynął jako znakomity duchowy przewodnik, znawca historii i dziejów Kościoła, wybitny pisarz i kaznodzieja „wielce wymowny”. Był związany zwłaszcza z przepiękną Ziemią Podkarpacką, Krakowem i Przemyślem.

NIEPRZECIĘTNIE ZDOLNY SYN (1842–1864)

Panorama rodzinnej Korczyny k. Krosna na Podkarpaciu, ok. 1914

Edward Lepszy, Hołd wszystkich stanów składany NMP Królowej Korony Polskiej. Obraz w ołtarzu głównym korczyńskiej świątyni parafialnej, wyposażonej i konsekrowanej przez bp. J.S. Pelczara, dziś jego sanktuarium

„Wyszedłem z domu, w którym twarda praca codziennym była gościem” Dzieciństwo: 17 stycznia 1842 – urodził się jako trzecie z czworga dzieci Marianny z Mięsowiczów i Wojciecha Pelczara, rolników z Korczyny k. Krosna w ówczesnej Galicji. Wzrastał z rodzeństwem w atmosferze pobożności, wzajemnej miłości, miłosierdzia dla ubogich, w szczerej gościnności. Na chrzcie św. otrzymał imiona, które później w Autobiografii zinterpretował w kluczu życiowego powołania: „Św. Józefa mam naśladować w miłości Jezusa i Maryi oraz w pokorze i pracowitości, a św. Sebastiana w męstwie i stałości”. Matka każde dziecko ofiarowała przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku, dokąd często pielgrzymowała. Kult i cześć do Bożej Rodzicielki wycisnęły trwałe znamię na życiu duchowym przyszłego biskupa przemyskiego. Edukacja: 1848–1860 – elementarna nauka wraz ze starszym bratem Janem w miejscowej szkole parafialnej i jej kontynuacja w szkołach rzeszowskich. Był jednym z celujących uczniów. Wyróżniał się wielką pracowitością i wybitnymi zdolnościami, z pasją chłonąc wiedzę i prawdy Boże. Niezwykła pamięć (do wydarzeń, dat) uaktywniła zainteresowania historyczne i wzbudziła zamiłowanie do dziejów ojczystych, zwłaszcza po pomaturalnej (latem 1860)

Gmach Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu

wycieczce z gimnazjalnymi kolegami z Przemyśla do Krakowa. Po latach, w Krótkiej kronice mojego życia, zanotował: „Chodząc po kościołach, muzeach, Bibliotece Jagiellońskiej itp. nie marzyłem nawet, że za 17 lat przybędę tu jako profesor Uniwersytetu”.

Droga do kapłaństwa: 1860–1864 – ideały ziemskie (pragnął zostać historykiem, „zrobić karierę”) zbladły w obliczu podjętego świadomie 4-letniego kursu teologii w Seminarium Duchownym w Przemyślu. Jako kleryk wyróżniał się pilnością, pracowitością (złożył ślub dobrego wykorzystania czasu) i wyjątkowymi uzdolnieniami intelektualnymi. Choć nauka, zwłaszcza historii, pociągała go „wielkim urokiem”, zrozumiał, „jak wielkim jest zaszczytem i niewysłowionym szczęściem być kapłanem” i starannie tę łaskę powołania w sobie pielęgnował. Po II roku studiów posługa kaznodziejska stała się jego życiową pasją (podczas wakacji w Komborni, na zaproszenie proboszcza wygłosił kazanie na odpuście ku czci MB Pocieszenia). Po pierwszym „poszły inne, bo proboszczowie sami pchali młodego kleryka na ambonę, a on się nie opierał”. Oddanie Bogu i Matce Najświętszej łączył z gorącą miłością do kraju rodzinnego zniewolonego przez zaborców: „Kiedy 22 stycznia 1863 wybuchło powstanie w Królestwie – pisał po latach – postanowiłem z kilku kolegami ofiarować swe życie za Ojczyznę”. Trzeźwa ocena realnych szans kleryków przez rektora seminarium spowodowała, że „ograniczyliśmy się na tym, że dawaliśmy na powstanie naszą bieliznę i co kto miał grosza, a czasem przechowywaliśmy w naszych izbach powstańców”. Po święceniach kapłańskich 17 lipca 1864 w katedrze przemyskiej przyjętych z rąk ordynariusza diecezji ks. bp. Antoniego Józefa Monastyrskiego, ze wzruszeniem zanotował: „… kiedy przed prezbiteratem leżałem krzyżem u stóp ołtarza z ośmiu innymi kolegami, patrzył na mnie stary mój ojciec, rzewnie łzy wylewając”. Po prymicjach w rodzinnej Korczynie przez półtora roku pracował jako wikariusz w Samborze, ujawniając przymioty swojej kapłańskiej osobowości: dar wymowy, zaangażowanie w kierownictwie duchowym, apostolat maryjny.

POGŁĘBIENIE FORMACJI NAUKOWO-DUCHOWEJ (1865–1877)

„Zachwyca mnie powołanie kapłana-Polaka” Doktorant: 1865–1868 – 3-letnie studia w Rzymie, „źródle wszelkiego świa

tła”. Pobyt nad Tybrem stał się możliwy dzięki powołaniu w tym czasie do istnienia Kolegium Polskiego, a także znajomości ze zmartwychwstańcem o. Piotrem Semenenko CR, pierwszym jego rektorem, oraz pomocy stypendialnej dla Kolegium księżnej Zofii z Branickich Odescalchi. W porozbiorowych dziejach Diecezji Przemyskiej był pierwszym kapłanem studiującym w Rzymie (dotąd wysyłano na studia do Wiednia). Naukę teologii na Gregorianum i prawa kanonicznego w Instytucie św. Apolinarego (dziś Uniwersytet Laterański) uwieńczył dwoma doktoratami. Wiele wówczas „skorzystał dla umysłu i serca”. Poszerzał zamiłowania historyczne: „W chwilach wolnych zwiedzałem przesławne kościoły rzymskie, katakumby, muzea i pomniki starożytne, bo silnym bodźcem była pobożność i ciekawość”, a także zgłębiał chrześcijańską tożsamość: „Szczególnie groby Apostołów i kości Męczenników przemawiały silnie do duszy”. Swoje przywiązanie do Kościoła i jego widzialnej głowy – papieża Piusa IX – potwierdził słowami: „Zachwycała mnie anielska jego postać, niewzruszona w tylu walkach stałość i szczególna dla Polaków życzliwość”. Podczas wizyty w Kolegium Ojciec Święty skierował do polskich alumnów wymowne przesłanie: „Wy macie wskrzesić ducha katolickiego i być jako świece płonące w ciemnym miejsu”. Wręczył im wielką Świecę Niepodległości, która miała stać się symbolem zmartwychwstania Polski (szczęśliwie ocalała do dziś). Na obrazku ze swoim wizerunkiem papież zapisał równie znaczące słowa: Dominus regat vos et nihil vobis deerit – „Niech Pan rządzi wami, a niczego wam brakować nie będzie”. W posłudze kapłańskiej młodego doktoranta słowa te „sprawdziły się nieraz w życiu”.

Jako kronikarz „Roczników Kolegium Polskiego”, nakreślił we Wstępie wizję kapłana, który miał szczęście podjąć rzymską formację. Byli to „jakby nowi Wojciechowie i Stanisławowie posłani do narodu polskiego, iżby go obudzili z letargu, ogrzali ciepłem swej miłości, zgoili jego rany balsamem łaski Bożej, a ukazując w krzyżu i skale Piotrowej jedyny ratunek, stali się dla niego zwiastunami i narzędziami lepszej przyszłości”. Po powrocie przyjął obowiązki wikariusza w Wojutyczach – „najskromniejszej,
jaka być mogła parafii”, a po pół roku wrócił na wikariat do Sambora (dziś Ukraina). Obok pracy duszpasterskiej podjął działalność społeczną, powołując – „nie bez wielu trudów i udręczeń” – Towarzystwo Pań św. Wincentego á Paulo, do spełniania chrześcijańskiej posługi względem najuboższych w mieście i okolicy.

Seminaryjny wykładowca: 1869–1877 – uczył teologii pastoralnej i prawa kanonicznego (od 1873) w przemyskim Seminarium Duchownym. Obok pracy naukowo-wychowawczej, spełniał posługi duszpasterskie, podejmował kierownictwo duchowe i działalność społeczną. Sam przeżywał czas trudnych do pokonania walk wewnętrznych. Do o. Semenenki CR w czerwcu 1870 pisał: „Z Rzymu wyniosłem wiele dobrych postanowień i gorących chęci”, które choć „gonię za ideałem, [to] dopiąć go nie można”. Uspokajając się, czekał „co Dobry Bóg z lichym sługą zrobi” i dodawał trwożnie: „Obym tylko nie stawiał tamy Jego łasce”.

W 1872 odbył trzymiesięczną pielgrzymkę do Ziemi Świętej, a jej pokłosiem była książka „Ziemia Święta i islam” (Lwów 1875), z której dochód przeznaczał na restauracje Grobu Pańskiego. Wcześniej wydał pierwsze i zarazem koronne dzieło, najbardziej poczytną pracę „Życie duchowne czyli dojrzałość chrześcijańska wg najcelniejszych mistrzów duchownych” (Przemyśl 1873), która za życia autora miała osiem wydań i przez wiele lat służyła jako podręcznik ascetyki. Dedykował ją „swoim Ojcom według ducha w dowód synowskiej czci i wdzięczności”: ks. M. Skwierczyńskiemu, rektorowi seminarium przemyskiego i o. P. Semenence, rektorowi Kolegium Polskiego. Jej geneza wiąże się z rzymskim pobytem. Podczas kazań powierzanych mu na wielkie święta i z okazji wyjątkowych uroczystości, rozkwitał dar jego niezwykłego kunsztu kaznodziejskiego. Z okazji 200. rocznicy objawień Najświętszego Serca Jezusowego św. Małgorzacie Marii Alacoque – jego płomienne kazanie 16 czerwca 1875 w katedrze przemyskiej było momentem zwrotnym: „spotęgowała się w mojej duszy cześć i miłość ku Boskiemu Sercu” (zob. Autobiografia). Będzie nią żył, by następnie przekazać jej owoce swoim duchowym córkom – w nowym Zgromadzeniu SłNSJ.

PROFESOR KRAKOWSKIEJ ALMAE MATRIS (1877–1899)

W todze profesora UJ. Fot. Ksawerego Rzewuskiego, 1882

„Rozpocząłem nowy okres życia” Nominacja profesorska: 19 marca 1877 – rozpoczął zajęcia dydaktyczne w utworzonej katedrze historii Kościoła i prawa kanonicznego na Wydziale Teologicznym UJ, który zreorganizował. W ciągu 22-letniego pobytu w Krakowie objął katedrę Teologii pastoralnej (1882), pełnił obowiązki dziekana Wydziału (1881/82; 1884/85) i jego prodziekana (1885/86; 1890/91), prorektora (1880/81; 1883–84) oraz rektora UJ (1882/83).

Był wzorem wykładowcy, a odpowiedzialne funkcje, które piastował, ukoronował jako rektor UJ poświęceniem, 26 maja 1883 r., kamienia węgielnego pod budowę neogotyckiego gmachu Collegium Novum, cztery lata później oddanego na siedzibę rektoratu i dziekanaty. Dzięki jego staraniom przyznano tereny pod rozbudowę klinik dla Wydziału Lekarskiego oraz zaczęto systematycznie prowadzić uczelnianą kronikę wydarzeń. Bieżące zarządzenia oraz ciekawie prowadzone zajęcia dydaktyczne przyniosły mu sławę człowieka światłego, znakomitego organizatora i przyjaciela społeczności
akademickiej. Po latach pracy, po nominacji biskupiej – wśród spotkań z przedstawicielami różnych stowarzyszeń – najokazalej wypadło 22 lutego 1899 r. pożegnanie uniwersyteckie. Otrzymał w darze pierścień od profesorów Wydziału Teologicznego i pamiątkowy album wraz z pastorałem od studentów. Obok zajęć uniwersyteckich w okresie krakowskim napisał kilka prac. Okolicznościowe mowy i kazania „kanonika w Katedrze Wawelskiej z prezenty Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach 1880–1899” wydano – jak czytamy w drukowanej dedykacji – na „świadectwo twórczej działalności publicznej uczonego i kapłana” (t. VII Studiów do Dziejów Wydziału Teologicznego UJ, Kraków 1998). Aby „zużytkować dary wzięte od Boga i nawet po śmierci być ludziom użytecznym”, spełniał posługi na ambonie, w konfesjonale oraz angażował się w działalność społeczno-charytatywną. Jako aktywny członek Stowarzyszenia św. Wincentego á Paulo, wspierał akcje i instytucje dobroczynne (np. tanią kuchnię studencką s. Samueli). Towarzystwu Oświaty Ludowej nadał charakter katolicko- narodowy. Pełniąc w nim przez 16 lat (1883–99) obowiązki prezesa, inspirował zakładanie setek czytelni i wypożyczalni książek, głoszenie wykładów i organizowanie obchodów narodowych. Rozwinął akcję rozprowadzania wśród ludu ok. 100 tys. książek i działalność niedzielnej, bezpłatnej szkoły dla służących, w której prowadzeniu czynnie uczestniczył (przetrwała do 1925). Z okazji 100-lecia ogłoszenia Konstytucji 3 maja jako prof. UJ wystąpił z propozycją (na wzór Lwowa) utworzenia w Krakowie Bractwa NMP Królowej Korony Polskiej, które realizowałoby śluby króla Jana Kazimierza z roku 1656. Mając na uwadze potrzeby społeczne – obok religijnych celów – proponował bractwu: opiekę nad terminatorami, biednymi, sierotami i sługami. Z końcem 1892 r. powstało przytulisko dla służących szukających pracy lub chwilowo do niej niezdolnych, które dało początek doniosłemu dziełu sercańskiemu.

Założyciel sercańskiej rodziny: 15 kwietnia 1894 – idąc za zachętą ks. kard. Albina Dunajewskiego, założył nowe, żeńskie zgromadzenie zakonne, które – jak w Autobiografii tłumaczył – „opiekowało się sługami i pielęgnowało chorych po domach, bo tej pracy nie podejmowały dotąd zakonnice”. Z uwagi na trudności kadrowe w gronie świeckich członków bractwa MB Królowej Korony Polskiej, nadzorującego opiekę nad przytuliskiem, zaczął rozważać możliwość powierzenia zakładu zakonnicom. W tych okolicznościach powstało dzieło, które jako najbardziej osobiste z pelczarowskich dokonań, trwa do dziś. Wpisało się w religijno-społeczny pejzaż Krakowa, aby potem przekroczyć granice ówczesnej Galicji, Królestwa, a potem Europy.

W PRZEMYSKIEJ DIECEZJI RODZINNEJ (1899–1924)

„Opatrzność Boska znowu mnie tu wróciła”

Konsekracja biskupia: 19 marca 1899 – aktu dokonał ordynariusz przemyski ks. bp Łukasz Solecki ze współkonsekratorami: ks. bp. Janem Puzyną z Krakowa i ks. bp. Konstantym Czechowiczem, ordynariuszem przemyskim obrządku greckiego. Mianowany biskupem pomocniczym w roku następnym został ordynariuszem Diecezji Przemyskiej, będącej częścią Metropolii Lwowskiej. Intronizacja nowego arcypasterza, odznaczającego się – jak podkreślała miejscowa prasa – „niezwykłymi przymiotami umysłu i serca”, odbyła się w niedzielę po Trzech Królach, 13 stycznia 1901 r. Przez 25 lat posługi biskupiej gorliwy pasterz przyczynił się do rozkwitu i ożywienia życia religijnego. Obejmując rządy w diecezji, starał się wcielić w działaniu duszpasterskim ideał kapłana-pasterza według Serca Jezusowego. W osobistej pobożności łączył kult Bożego Serca w oparciu o objawienia francuskiej wizytki s. Małgorzaty Marii Alacoque oraz Najświętszego Sakramentu, ze czcią do MB Niepokalanie Poczętej i Królowej Polski. Kapłanów z ojcowską zachętą wzywał do ofiarnej pracy na niwie Pańskiej już podczas inauguracyjnej mowy w katedrze, w słowach przepojonych ewangeliczną miarą służby: „Bądźcie mężami modlitwy, bo jesteście aniołami ziemskimi Pana Zastępów. Bądźcie mężami wielkiej cnoty, pomnąc, że macie być solą ziemi i Ewangelią żywą dla ludu. Bądźcie zarazem mężami nauki, bo sam Pan rozkazuje, byście byli światłością świata”.

Apelował do zaangażowania się na terenie parafii w pracę społeczną, „co służy pożytkowi Kościoła, narodu, społeczeństwa”, nie żałując „dla spraw zbożnych ni serca, ni trudu, ni grosza”. Zachęcając do gorliwości apostolskiej, proponował: „Trzeba według słów Ewangelii, iść na ulice i opłotki, by ludzi niewierzących, zimnych dla Boga i Kościoła, skłonić do wejścia na gody”. Dostrzegając potrzeby społeczne, na różne sposoby starał się im zaradzić, troszcząc się o rozwój zakładów dobroczynnych, szkół, ochronek, przytułków i szpitali. Założone przez niego w czasie I wojny światowej Komitety Opieki niosły pomoc rannym żołnierzom, kalekom i sierotom, a członkowie Związku Katolicko- -Społecznego wspomagali akcje dobroczynne, pomagali w katechizacji, a także organizowaniu wydarzeń kulturalno-religijnych. Realizując program uświęcenia diecezji, po 180 latach zwołał
w roku 1902, a potem w 1908 i 1914 synody, które oprócz norm prawnych wypracowały zbiór zasad duszpasterskich (czwarty synod przez niego przygotowany i zaplanowany na rok 1924 nie doczekał się realizacji z powodu śmierci ordynariusza). Jako pasterz zapobiegliwy o służbę Bożą dbał o piękno i splendor miejsc świętych, budował nowe kościoły, odnawiał zniszczone i zaniedbane (remont katedry, odbudowa pojezuickiej świątyni NSPJ, w której murach, po śmierci wg swojej woli pierwotnie spoczywał). Dostojny Jubilat: 19 marca 1924 – celebrował 25-lecie sakry biskupiej i 60-lecie święceń
kapłańskich. Złoty jubileusz kapłaństwa przeżywał w roku 1914, gdy świat ogarniała Wielka
Wojna. Uroczystości w katedrze poprzedziło nadejście listu gratulacyjnego od papieża Piusa XI. Dwa dni później zaziębił się i wywiązało się zapalenie płuc. Na krótko przed śmiercią, ukończywszy 82 lata życia, powiedział: „Zmęczony jestem, bom się napracował”.
Zmarł 28 marca podczas odmawiania Litanii do Najświętszego Serca Jezusowego.

Comments are closed.