NA PROGU NIEPODLEGŁOŚCI

W DUCHU MIŁOŚCI BOGA I OJCZYZNY

Fot. J. Szymczuk/KPRP

Przed celebracją Święta Dziękczynienia, 2 czerwca br., do świątyni Opatrzności Bożej została wniesiona i uroczyście zapalona tzw. Świeca Niepodległości. To właśnie ją, 150 lat temu, ks. Józef Sebastian Pelczar nazwał Piusową Świecą. Była darem Piusa IX dla niepodległej Polski. „Weźcie ją – powiedział papież do Polaków obecnych na kanonizacji Jozafata Kuncewicza w 1867 r. – Zanieście tę świecę do Kolegium Polskiego, niech tam tak długo zostanie, aż ją z sobą do wolnej Warszawy zabiorą”.

HISTORYCZNY ŚWIADEK

Świadkiem przekazania świecy Polakom był alumn Kolegium Polskiego w Rzymie, Józef Sebastian Pelczar. Usłyszał słowa papieskiego proroctwa dla nieobecnej wówczas na mapach świata Polski: „Ja wierzę – miał powiedzieć Pius IX – że Ojczyzna wasza zmartwychwstanie, zjednoczy się nie tylko z trzech swoich części, ale i w miłości, i stanie się potężna, bo wielkie są jej przed Bogiem i ludzkością zasługi (…). Ufajcie i służcie wiernie Bogu, znosząc mężnie prześladowanie, jak na naród męczeński przystoi. Jak się zjednoczyły członki św. Stanisława, pocięte na sztuki, tak się zjednoczy Ojczyzna wasza – ufajcie!”. W 1920 r. świeca dotarła do stolicy, a ordynariusz przemyski ks. bp Józef S. Pelczar, jako senior w Episkopacie Polski i jedyny z żyjących wówczas świadków tego wydarzenia, przybył do Warszawy, by Piusową Świecę zapalić i opowiedzieć jej historię. Było to dla niego wielkie wyróżnienie i niejako nagroda za ogromną miłość do Polski. Lubił bowiem mówić, że zaraz po Bogu miłuje Ojczyznę, bo ona jest dla niego Matką, która rodzi i wychowuje. Jego kapelan ks. Teofil Górnicki, naoczny świadek życia ks. bp. Pelczara, który był przy nim także w ostatnich minutach ziemskiego życia, w pośmiertnym wspomnieniu, spisanym w 1954 r., na progu procesu kanonizacyjnego przyszłego Świętego – obok cnót teologalnych, zwrócił uwagę na jego patriotyczne cnoty, zeznając: „Miłość Ojczyzny miała u niego charakter nadprzyrodzony. Pragnął, by Polska była katolicka i cała służyła Bogu we wszystkich przejawach swego narodowego i politycznego życia. Dlatego bardzo interesował się tym, co się w Polsce działo. Na ten temat rozmawiał przy stole. Sam albo przez kapelana przeglądał dzienniki. Cieszył się, gdy sprawy w Polsce szły po jego myśli, smucił się, gdy prądy liberalne lub wrogie Kościołowi podnosiły głowę. Bolał także, gdy dochodziło w Polsce do tarć wewnętrznych”.

AUTOBIOGRAFICZNE WYZNANIA

Fot. ze zbiorów Muzeum Archidiecezjalnego w Przemyślu

Józef Sebastian uczył się synowskiego oddania zniewolonej Ojczyźnie od lat dziecięcych. W dzienniku Mój życiorys po kronikarsku spisany już jako sędziwy biskup wspominał, że to szczególne ziarno ojczyźnianej miłości zasiał w jego sercu młody katecheta ks. Michał Rapalski, który uczył w szkole parafialnej w Korczynie. Po latach jego wychowanek nakreślił znaczenie tej edukacji w słowach: „Był gorącym patriotą. Nauczył mnie pieśni polskich, wówczas surowo zakazanych”. Dawał mu też do czytania książki, którymi u ucznia – jak po latach stwierdzał – „obudził przywiązanie do Ojczyzny i zamiłowanie do historii”. Zainteresowania historyczne, pragnienie zgłębiania dziejów ojczystych okazały się na tyle silne, że wybierając drogę powołania kapłańskiego, doznawał wielu duchowych rozterek: „Z początku nie było w duszy bardzo jasno i pogodnie, bo nauka, a szczególnie historia, miała dla mnie wielki urok”. Po namyśle autorytatywnie jednak stwierdził: „Ideały ziemskie blednieją. Ideał życia widzę w poświęceniu się, a ideał poświęcenia w kapłaństwie”. Jednak jako kleryk seminarium przemyskiego, na wieść o wybuchu Powstania Styczniowego, postanowił wraz z kilkoma kolegami ofiarować swe życie za Ojczyznę. Zapał młodych seminarzystów ostudził dopiero rektor ks. Marcin Skwierczyński. Jego słowa, wypowiedziane 2 lutego 1863 r., skrzętnie zanotował po latach w Autobiografii: „Cóż zrobicie w powstaniu, kiedy żaden z was nie miał dotąd karabinu w ręku? Ofiara wasza pójdzie na marne. Tymczasem pracując całe życie po Bożemu, przysłużycie się najlepiej Ojczyźnie”. Młodzi seminarzyści nie pozostali obojętni i jak mogli (choć bez oręża), pomagali uczestnikom powstania. Potem, już jako kapłan, wybitny pisarz i naukowiec, gorliwy pasterz Diecezji Przemyskiej dla dobra Ojczyzny pracował na wielu frontach – od pomocy charytatywno-społecznej, przez status wykładowcy akademickiego, aż po apostolat duchowo-formacyjny. Niezmiernie trudną misję przyjął na siebie w czasie I wojny światowej, osobiście prosząc Benedykta XV, by jako głowa Kościoła katolickiego zabrał głos w sprawie polskiej. Papież, solidaryzując się z Polakami, wezwał do wsparcia moralnego i materialnego oraz zlecił zorganizowanie tzw. Dnia Polskiego. Angażując się w propagowanie idei niepodległościowych, w listopadzie 1915 r. spotkał się z legionistami. Zachęcał ich do walki za Ojczyznę i prosił, by nie splamili honoru polskiego żołnierza. Podczas batalii o Niepodległą wzywał do bezgranicznego zaufania Najświętszemu Sercu Jezusa. Aby wybłagać dar wolności dla umęczonego narodu, polecił adorację Najświętszego Sakramentu we wszystkich parafiach diecezji.

W NIEPODLEGŁEJ

Gdy w 1918 r. „z ręki Boga otrzymaliśmy Polskę zjednoczoną i wolną” – jak napisali biskupi polscy – ks. bp J.S. Pelczar podzielał z rodakami tę radość. Jednak jako dalekowzroczny pasterz apelował o odnowę moralną zdeprawowanego wojną społeczeństwa. W tzw. Liście otwartym, skierowanym do posłów Sejmu Ustawodawczego, uznawanym za Pelczarowy testament patriotyczny, nieustępliwie pouczał i podkreślał: Przez całe życie tęskniłem za Polską wolną, silną i świętą. Modliłem się o taką Polskę i pracowałem, jak mogłem, dla takiej Polski. Dzisiaj jednak Polska odradzająca się przedstawia smutny widok. Boleję nad tym wielce (…). A jako senior arcypasterzy, stojący już nad grobem i lękający się kary Bożej dla narodu, postanowiłem w krótkim liście zwrócić się z ostrzeżeniem i radą. Szanowni Panowie! Dbajcie o sprawy katolickie, a z historii i z doświadczenia uczcie się, jak błogosławiony jest wpływ wiary naszej nie
tylko na jednostki i na rodziny, ale także na naród i państwo. Wy jesteście sternikami okrętu, którym jest Ojczyzna, dajcie mu ster pewny, a na szczycie jego masztu zatknijcie krzyż. Niechże w tych przedsięwzięciach Bóg nam wszystkim błogosławi. Miłość do Ojczyzny, usilne starania o jej dobro i pomyślność zostały nagrodzone przez władze Rzeczypospolitej. Na niecały rok przed śmiercią – 2 maja 1923 r. ks. bp Pelczar został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Polonia Restituta. Dekret sygnowany przez prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Sikorskiego wręczono niestrudzonemu Pasterzowi i oddanemu synowi polskiej ziemi we
Lwowie, 11 listopada 1923 r.

Comments are closed.