TYDZIEŃ LITURGICZNY

SIEDEMNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 30 VII – 4 VIII 2018

PONIEDZIAŁEK

Jr 13,1–11; Mt 13,31–35

Słowo Boże: Oto zniszczę pychę Judy i bezgraniczną pychę Jerozolimy. Przewrotny ten naród odmawia posłuszeństwa moim słowom, postępując według zatwardziałego serca; ugania się za obcymi bogami, by im służyć i oddawać cześć – niech więc się stanie jak ten pas, który nie nadaje się do niczego. Czy jest coś, co bardziej ponad ludzką pychę sprzeciwia się woli Boga? Coś co czyni człowieka ślepym na własny los? Nie, bo pycha to korzeń wszelkiego zła. Tak było, tak jest. Z niej rodzi się odrzucenie Boga. Ale nie łudźmy się. Wszelki ludzki sprzeciw wobec Bożego prawa będzie miał swój kres. I wszelka ludzka pycha zostanie zniszczona. Niech nas nie zwodzi powszechność lekceważenia Bożych przykazań i wyniosłość tych, którzy zapomnieli o Stwórcy. Jedno jest pewne: wszelki czyn
podjęty wbrew woli Boga obróci się w nicość.

WTOREK

Jr 14,17–22; Mt 13,36–43

Słowo Boże: Spodziewaliśmy się pokoju, ale nie ma nic dobrego; czasu uleczenia – a tu przerażenie! Uznajemy, Panie, naszą niegodziwość, przewrotność naszych przodków, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Nie odrzucaj nas przez wzgląd na Twoje imię, od czci nie odsądzaj tronu Twojej chwały! Pamiętaj, nie zrywaj swego Przymierza z nami! Przychodzi chwila, gdy ludzkie kalkulacje zawodzą. Gdy oczekiwania pozostają niespełnione. Często wtedy zaczyna się powrót do Boga. I to jest szansa, by wejść na drogę wiary autentycznej. Wtedy budzi się w sercu modlitwa skruchy. I tak winno pozostać. Nie można w pokoju serca zakończyć dnia, jeśli zapomnimy ze skruchą pochylić swą głowę przed Stwórcą. Nie można zobaczyć piękna własnego życia, jeśli nie odkryjemy potęgi Bożego miłosierdzia. Nie ma drogi duchowego wzrostu, jeśli nie karmimy się przebaczającą miłością Pana.

ŚRODA

Jr 15,10.16–21; Mt 13,44–46

Słowo Boże: Jeśli się nawrócisz, dozwolę, byś znów stanął przede Mną… Uczynię z ciebie dla tego narodu niezdobyty mur ze spiżu. Będą walczyć z tobą, lecz cię nie zwyciężą, bo Ja jestem z tobą, by cię wspomagać i uwolnić – mówi Pan. Wybawię cię z rąk złoczyńców i uwolnię cię z mocy gwałtowników. Oto prorok musi stanąć wobec całego narodu, który mu złorzeczy. I dlatego wysłannik Boga jest bliski rozpaczy. Chciałby mówić o dobrej przyszłości, tymczasem musi zapowiadać niedolę. Czy jest w stanie podjąć tę misję? W tej sytuacji trzeba Boga prosić o odwagę, by bez wahania przeciwstawiać się tym, którzy czynią zło. Bo jest obietnica: Pan wybawi prawego z rąk złoczyńców. Nie tyle uchroni naszą fizyczność, co nie dopuści, byśmy zeszli na drogę złoczyńców. I to jest najcenniejsza obrona, bo chroni przed unicestwieniem.

CZWARTEK

Jr 18,1–6; Mt 13,47–53

Słowo Boże: „Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowa”… Wtedy Pan skierował do mnie następujące słowo: „Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela, jak ten garncarz? – mówi Pan. Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku”. W zdrowiu i pomyślności łatwo o złudzenie, że sobie zawdzięczamy odnoszone sukcesy. I wtedy można zapomnieć o Bogu. Natomiast w utrapieniu i klęsce łatwo nam oskarżać Boga za brak troski o nasze sprawy. Zarówno pomyślność, jak i jej brak mogą nas oddalić od Stwórcy. Przyczyną jest serce, które nie rozumie Boga. A przecież Bóg jest Stwórcą, świętym Garncarzem, który kieruje naszym losem. Nie czyni tego w konwencji zabawy ani w postawie dozorcy. Każdy Jego czyn wypływa z nieskończonej miłości. Kiedyś pozwoli nam zobaczyć ją w pełni.

PIĄTEK

Jr 26,1–9; Mt 13,54–58

Słowo Boże: Stań na dziedzińcu domu Pana i mów do mieszkańców wszystkich miast judzkich, którzy przychodzą do domu Pańskiego oddać pokłon, wszystkie słowa, jakie poleciłem ci im oznajmić; nie ujmuj ani słowa! Może posłuchają i zawróci każdy ze swej złej drogi, wtenczas Ja powstrzymam nieszczęście, jakie zamyślam…
Bóg w pierwszym rzędzie zwraca się do tych, którzy przychodzą jeszcze do Jego domu. Do tych, którzy dziś przychodzą jeszcze do kościoła. Ich obecność w świętym miejscu nie jest bynajmniej gwarancją, że wszystko jest w porządku. Że są lepsi od innych, że są wolni od grzechu. Ważne jest jedno: przychodząc okazują zainteresowanie sprawami Boga i tak
stwarzają nadzieję, że przyjmą głos swego Pana, że zrozumieją wezwanie Stwórcy, że wkroczą na drogę prawości. A to znaczy, że odkryją głębię Bożego miłosierdzia.

SOBOTA

Jr 26,11–16.24; Mt 14,1–12

Słowo Boże: „Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak słyszeliśmy na własne uszy”. Jeremiasz zaś rzekł: „Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie te słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana…”. Oskarżany prorok ma tylko jeden argument na swoją obronę: posłał mnie Pan. Nic więcej. Widząc nawet tak mocny opór (łącznie z żądaniem śmierci) musi zaufać Temu, który go posłał. Nie pierwszy to i nie ostatni sługa Pana skazany na odrzucenie, wyszydzenie, a nawet śmierć. W obliczu bezpośredniego zagrożenia prorok nadal pozostaje głosicielem prawdy Bożej. Jest sługą Najwyższego i heroldem Jego praw. Prośmy o łaskę pozostawania rzecznikami Bożych rozwiązań wobec ludzi, których spotykamy na co dzień.

Comments are closed.