BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (57)

JEZUS ZNA OJCA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Żaden z proroków nie powiedział, że zna Boga, a skoro Jezus wyznał to jasno, słuchacze podzielili się na dwie partie. Jedni dostrzegli w Nim obiecanego Mesjasza, a inni tej godności w Nim nie widzieli. Swą postawę usprawiedliwiali pewnością, że Mesjasz nie będzie miał pochodzenia ziemskiego, a Jezus z Nazaretu je ma. Według tych Żydów Mesjasz miał zstąpić z nieba – i oni do dziś czekają na takie Jego zstąpienie. Uznawali i uznają tylko jedno przyjście Mesjasza – to, na które i my czekamy.
Jezus podjął ten ich sposób myślenia i postawił
jeden krok dalej, stwierdzając, że On
wie skąd pochodzi i od Kogo przychodzi.
Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili:
„Czyż to nie jest Ten, którego usiłują
zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest”. A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: „I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał”. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła. Natomiast wielu spośród tłumu uwierzyło w Niego i mówili: „Czyż Mesjasz, kiedy przyjdzie, uczyni więcej znaków, niż On uczynił?” (J 7,25–31). Jezus publicznie mówi, że Jego słuchacze nie znają Boga, a On Go zna. Dla wierzących Żydów już to, że nie znają Boga, było bolesnym zarzutem, bo im się wydawało, że znają Boga Abrahama, Izaaka, Jakuba i Mojżesza. Jezus wprost im mówił, że Go nie znają, bo oni w Nim nie dostrzegali Ojca, który ma Jednorodzonego Syna. Tym Synem był Jezus i On doskonale znał Boga Abrahama i Mojżesza jako swego Ojca. Takie słowa szokowały słuchaczy i stawiały pytanie: kim jest Ten, który z nimi rozmawia? Jezus im przypominał, że został posłany przez ich Boga, którego zwali Pan i Jahwe. Ta misja Jezusa była mesjańska, ale niewielu Żydów odczytało zapowiedź proroka Izajasza, że Mesjasz przyjdzie dwa razy. Raz jako Sługa – i zostanie zamordowany za grzechy ludzi; a drugi raz przyjdzie w Majestacie, aby sprawiedliwie sądzić. Jezus prześladowany przez
Żydów chciał ich podprowadzić do tego pierwszego swego przyjścia, ale oni o tym nie chcieli słyszeć. Upokorzenie, słabość, klęska, a nawet śmierć Mesjasza nie mieściły się im w głowie. Jan notuje, że ta wypowiedź Jezusa potęgowała nienawiść do Niego i tym bardziej zamierzali Go aresztować. Nie zrobili tego, bo godzina Jego jeszcze nie nadeszła. Ewangelista dotyka czasu w rozumieniu planu zbawienia, jaki miał Ojciec Niebieski. Jezus ten plan realizował chcąc nam objawić, jakie winno być i nasze podejście  do czasu, w który jest wpisana wola Boga. Liczy się dokładne jej wypełnienie. Ważne jest i to, że Jan odnotował, iż z tej partii Żydów, którzy uznali Jezusa za Mesjasza, wielu uwierzyło w Niego. Serce Jezusa musiało bić radośnie, bo po to przybył na ziemię, aby uwierzyli w Niego i razem z Nim weszli do domu Ojca Niebieskiego. Ta wiara jest biletem wstępu do świata miłości Boga Ojca i Syna. Wiara w Jezusa nie jest aktem łatwym. To trudna decyzja opowiedzenia się po stronie skazanego na śmierć.

Comments are closed.