DROGA DO NIEBA

WYCHOWANY W WIERZE

Staszek Kostka pochodził ze średnio zamożnej szlacheckiej rodziny. Przyszedł na świat w grudniu 1550 r. w dworku w Rostkowie koło Przasnysza na Mazowszu, w siedzibie „starożytnej familii” Kostków. Czasy były nieciekawe – do Polski zaczęły docierać heretyckie prądy związane z reformacją, ale mieszkańcy Rostkowa pozostali wierni katolickiej wierze. Rządy w Polsce sprawował Zygmunt II August.

Pierwsza lekcja: SŁUŻBA
Stanisław szybko zrozumiał, że nauka jest wstępem do świadomego podejmowania
służby Kościołowi i społeczeństwu. Zapisano, że uczył się, „aby podobać się
Bogu i ludziom (…), a w przyszłości ojczyźnie i sobie samemu przynieść korzyść”.
To pierwsza lekcja, jaką otrzymujemy dzisiaj od św. Stanisława Kostki.
Fragment Listu Episkopatu Polski na Rok św. Stanisława Kostki 2018

Ojcem Staszka był kasztelan zakroczymski Jan Kostka, matką Małgorzata z Kryskich – siostra wojewody mazowieckiego oraz sławnego posła. Wielu zresztą krewnych z obu stron piastowało wysokie stanowiska na dworach Jagiellonów i Wazów oraz w hierarchii kościelnej. Krewny ze strony ojca – Jan Kostka był kasztelanem gdańskim, a nawet – popieranym przez sułtana tureckiego, Selima – kandydatem na króla polskiego; Piotr Kostka był biskupem chełmińskim. Chłopiec miał trzech braci: o rok starszego Pawła, a także Wojciecha i Mikołaja oraz dwie siostry: Annę i drugą, której imienia nie znamy. Tuż po Chrzcie świętym w kościele w Przasnyszu, ówczesnym zwyczajem Staszek został położony na stopniach ołtarza przed Najświętszym Sakramentem i ofiarowany Bogu. Wychowywał się w katolickim domu. „Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze – sami jak i przez domowników

Lipa w Rostkowie, pod którą według tradycji modlił się św. Stanisław Kostka (Fot. Wikimedia Commons)

do wielkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz nawet najmniejszą. Wszystkim tak jak rodzicom wolno było nas napominać, wszystkich tak jak rodziców czciliśmy” – tak o wychowaniu i edukacji, jakie odbierali, pisał Paweł Kostka, brat Stanisława. Staszek był bardzo pobożny. Nie znosił wulgaryzmów, nieprzyzwoitych dowcipów. Bywało, że nie stroniący od nich rówieśnicy wyśmiewali się z niego i prześladowali go. Ks. Skarga w jego żywocie pisał nawet o „domowym męczeństwie”. Ponoć jego ojciec Jan w czasie przyjęć musiał prosić gości, by nie sypali „tłustymi żartami”, bowiem obecny przy tym Stanisław może wtedy omdleć (podobne historie znaleźć można np. w żywocie współpatrona młodzieży św.

Staw w Rostkowie, nad którym według tradycji św. Stanisław modląc się uciszył żaby (Fot. Wikimedia Commons)

Alojzego Gonzagi). „Kiedy się w Stanisławie władze umysłowe rozwijać zaczęły (…) wtedy już zdawało się, że dusza jego miłością Bożą wrząca, więcej była z niebiany złączona niźli z ludźmi na ziemi”; „Nieskażona niewinność (…) i łaska Boża cechowały wszystkie czyny jego i postępki” – pisano z emfazą w dawnych hagiografiach. Rodzice – przywiązani do katolickich wartości i patriotyzmu – nie chcieli, żeby ich dzieci wyrosły na próżniaków, wręcz przeciwnie – by żyli godnie, jak na szlachciców przystało, a także służyli Bogu i Ojczyźnie. W tym celu pragnęli zapewnić im jak najlepszą edukację. Nauka miała być dla młodych Kostków przepustką do świata pełnego ziemskiej chwały – znaczących urzędów, dostatniego życia, dobrych partii jeśli chodzi o wybór przyszłych żon. Czy istotnie już wtedy w głowie nastoletniego Staszka kiełkowała myśl, że nie do tego, ale „do wyższych rzeczy jest stworzony” i nie dla ziemskich rozkoszy, ale dla niebieskiej chwały pragnie żyć?

Comments are closed.