SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA: IZ 35,4–7A; JK 2,1–5; MK 7,31–37

UZDROWIENIE GŁUCHONIEMEGO

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.

ROZWAŻANIE

Człowiek głuchoniemy jest symbolem ludzkości po grzechu pierworodnym. Grzech jest jak zranienie, które zamyka nas, zniekształca, utrudnia prawidłowy kontakt z drugim i z rzeczywistością. Zawsze człowiek uderzony zwija się z bólu. Uderzony grzechem reaguje w wymiarze duchowym dokładnie tak samo. Niestety, najczęściej tego wyraźnie nie odczuwamy, co nie znaczy, że nie powstają skutki owego uderzenia. I wtedy potrzebna jest łaska, by móc znów prawidłowo odczytywać, co dzieje się obok, co dzieje się w nas samych. „Effatha” – otwórz się – oznacza, że Pan zniszczył barierę wzniesioną przez grzech. Uzdrowiony wreszcie słyszy świat i ludzi, może wypowiedzieć swoje myśli. Znikła nieprzekraczalna dotąd bariera. Prośmy Pana, by cud „effatha” leczył każde nasze zranienie grzechem.

(rs)

Comments are closed.