TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY PIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 24 – 29 IX 2018

PONIEDZIAŁEK

Prz 3,27–35; Łk 8,16–18

Słowo Boże: Nie zazdrość gwałtownikowi, nie skłaniaj się ku jego drogom. Bo Pan się brzydzi przewrotnym, a z wiernymi obcuje przyjaźnie. Przekleństwo Pana na domu bezbożnych, On błogosławi mieszkanie prawych. On się naśmiewa z szyderców, a pokornym udziela swej łaski. Mądrzy dostąpią chwały, udziałem głupich jest hańba. To odwieczna pokusa ludzi, którzy podejmując wysiłek życia prawego – doświadczają niepowodzeń: czy nie zrezygnować z tego wysiłku? Czy warto się męczyć, skoro inni nie przejmują się słowem Boga (przykazaniami) i żyją całkiem nieźle? Myśląc w ten sposób popełniamy błąd – przywiązani do doraźnego sukcesu, zapominamy, że nasze życie przebiega w perspektywie dłuższej niż chwilowa korzyść. Żyjemy z myślą o wieczności. Dlatego korzyści osiągane poprzez nieprawe czyny nie mają żadnej wartości. Są znakiem głupoty.

WTOREK

Prz 21,1–6.10–13; Łk 8,19–21

Słowo Boże: Przestrzeganie prawa i sprawiedliwości lepsze dla Pana niż krwawa ofiara. Wyniosłe oczy i harde serce – ta lampa występnych jest grzechem. Zamiary pracowitego prowadzą do zysku, a wszystkich spieszących się – do straty. Nabywanie skarbów językiem kłamliwym to słabnący oddech szukających śmierci. Trzeba dotknąć głębi swego serca, to znaczy odkryć przede wszystkim przed samym sobą najgłębsze motywy swych działań. Pan zna je dobrze. To często my sami ukrywamy je przed innymi i równie często przed samym sobą. Pan mówi dziś jasno: wyniosłość i pycha są wielką ciemnością ludzkiego serca. W oczach obserwatorów czyny nasze mogą być piękne, ale jeśli za nimi kryje się wyniosłość, pozbawione są wszelkiej wartości. Jeśli osiągamy sukces ulegając pokusie nieuczciwości, sprowadzamy na siebie śmierć. To mocne słowa.

ŚRODA

Prz 30,5–9; Łk 9,1–6

Słowo Boże: Proszę Cię o dwie rzeczy, nie odmawiaj mi, nim umrę: Kłamstwo i fałsz oddal ode mnie, nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym, bym syty, nie stał się niewierny i nie rzekł: „A któż to jest Pan?” lub z biedy nie zaczął kraść i nie targnął się na imię naszego Boga. Oto praktyczna, nasycona głębokim rozsądkiem, mądrość natchnionego autora, który prosi, by Bóg prowadził go drogą umiarkowania. Przez pielęgnowanie cnoty umiaru zdobywamy tak potrzebną zdolność zwalczania pokus rodzących się wówczas, gdy czegoś mamy nadmiar lub niedobór. Ileż mądrości duchowej jest w prośbie, by nie mieć za dużo, i ile realizmu w błaganiu, by nie zniszczył nas bolesny brak tego, co konieczne do życia. Cnota umiaru – czy znamy jej wartość w życiu codziennym?

CZWARTEK

Koh 1,2–11; Łk 9,7–9

Słowo Boże: Marność nad marnościami powiada Kohelet, marność nad marnościami  – wszystko jest marnością. Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy… Każde mówienie jest wysiłkiem: nie zdoła człowiek wyrazić wszystkiego słowami. Dość pesymistycznie brzmią tezy starożytnego mędrca Koheleta. Obserwując powszechną zmienność rzeczy, dochodzi do wniosku, że wszystko jest marnością. Czy można się z tym zgodzić? Czy nie jest to pesymizm zatruwający piękno i radość życia? Bynajmniej. Jesteśmy pewni, że każda rzecz stworzona przez Boga ma swoją wartość, tzn. właściwe sobie dobro. Jest rzeczą człowieka rozsądnie odkrywać owo dobro i nie przeceniać
tego, co ulotne, równocześnie nie pomijać tego, co wieczne.

PIĄTEK

Koh 3,1–11; Łk 9,18–22

Słowo Boże: Wszystko ma swój czas… Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów… Nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca. Kohelet obserwując otoczenie zauważa rzecz prostą i podstawową zarazem: czas płynie nieubłaganie. W nieustannej zmienności następują po sobie kolejne zdarzenia. Przeciwstawne procesy tworzą mozaikę, całość, której pozostaje tajemnicą. To prowadzi do ostatecznego wniosku: człowiek nie jest w stanie zrozumieć tego, co dzieje się wokół. Dziś możemy ulec złudzeniu, że wszystko można wyjaśnić. Dobrze, że Kohelet przypomina, że nigdy do końca nie zrozumiemy dzieł prowadzonych przez Boga. To uczy prostej pokory.

SOBOTA

Ap 12,7–12a; J 1,47–51

ŚWIĘTO ŚW.ŚW. ARCHANIOŁÓW MICHAŁA, GABRIELA I RAFAŁA

Słowo Boże: I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie (…) I został strącony wielki Smok, wąż starodawny, który zwie się diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. To znamienne: potrafimy mocno uważać, by nikt nie oszukał nas w sprawach materialnych. Sprawdzamy wydane w kasie pieniądze, przeglądamy kupiony samochód. Odczytujemy datę ważności produktów spożywczych. Lecz niejednokrotnie brakuje nam wystarczającej uwagi, gdy przyjmujemy podsyłane nam myśli i idee. A to przecież dzieje się każdego dnia. Ileż z tego, co słyszymy, to myśli zatrute. Budzą w nas złe emocje, dzielą, odwracają uwagę od rzeczy najważniejszych. Tak zawsze działa zwodziciel.

Comments are closed.